Pech zakochanych
Historia pary.....
Zarażony życiem
Zakuty w nostalgii
Zniszczony piciem
Gdy bliscy umarli
Chciał być jak każdy
Mieć żonę i dzieci
Kupić dom na raty
A w tym dobre chęci
Blisko było szczęście
Lecz on sam daleko
Choć był przy kobiecie
I co w tym jest złego ?
Kochali się mocno
Nie mieli bobasa
Lecz w domu smutno
Problemem jest kasa
Z dala od wygód
Mieszkali w środku lasu
Szukając przygód
Gdyż mieli dużo czasu
Wyszli na spacer
Jak zwykle o wschodzie
Wnet deszcz jak laser
Stanął na przeszkodzie
Skryli się pod drzewem
Całując namiętnie
Lecz wąż postępował
Ku nim konsekwentnie
Pełzał po plecach
Myślała że chłopak
Ugryzł w objęciach
Lecz było na opak
Nagle zemdlała
Już w domu pod kołdrą
I się przywitała
Z kostuchy hordą
Poranek nadszedł
Chciał ją pocałować
Uśmiech mu zrzedł
Jak chciał ją oglądać
Ratunku szukał
A jej wyschnięte ciało
Hen ku niebiosom
Już się kierowało
On niczym romeo
Flaszkę wyjął z barku
Odeszłaś nadziejo
Jak pot spłynął z karku...