poniedziałek, 22 grudnia 2014
poniedziałek, 15 grudnia 2014
Bo kocham ...
Dziś uświadomiony, nie siedzę w żałobie
Niczym płaczki z mitologii na grobie
I nie opłakuję, bo nie mam już czego
Od braku, brak czegoś lepszego
Głowa ma czysta, myśli płynniejsze
Życie wcale nie jest piękniejsze
Jest tylko tu większa skala szarości
Od przezroczystości, do czerni garści
Patrzę na świat i nie pławię się wcale
Bo nie ma po co upajać się w szale
Miłość istnieje i w tym trzeba trwać
Szkoda, że niektórzy lubią miłość grać
Tak bywa i w tej krótkiej chwili
Młodzi, starzy znów się poróżnili
A ja nie mam problemów tej natury
Bo kocham kochać, a to nie bzdury.
Niczym płaczki z mitologii na grobie
I nie opłakuję, bo nie mam już czego
Od braku, brak czegoś lepszego
Głowa ma czysta, myśli płynniejsze
Życie wcale nie jest piękniejsze
Jest tylko tu większa skala szarości
Od przezroczystości, do czerni garści
Patrzę na świat i nie pławię się wcale
Bo nie ma po co upajać się w szale
Miłość istnieje i w tym trzeba trwać
Szkoda, że niektórzy lubią miłość grać
Tak bywa i w tej krótkiej chwili
Młodzi, starzy znów się poróżnili
A ja nie mam problemów tej natury
Bo kocham kochać, a to nie bzdury.
niedziela, 14 grudnia 2014
niedokończone
Zakłopotany, wystraszony, strzęp człowieka
Szuka odpowiedzi, kiedy przyjdzie pociecha
Jak długo jeszcze musiał będzie sobie wmawiać
Że szczęście samo przyjdzie, a on nie chce nic ponaglać
Bez wiary w siebie, zamknięty niczym brama
Kłębek nerwów, sprawa nie do rozwikłania
Kolejne deszcze, jak promienie słońca znosi
nikomu nic nie mówi, lecz o rychły koniec prosi
Ta alienacja, dominacja siebie, na bok odłożone wpływy
Pozwalają mu dostrzec wcześniej pomijane negatywy
I to że że zmienić się pragnął od zawsze bardzo
Lecz wydawał kolejne sto, by dalej brnąć w to bagno
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)