Szuka odpowiedzi, kiedy przyjdzie pociecha
Jak długo jeszcze musiał będzie sobie wmawiać
Że szczęście samo przyjdzie, a on nie chce nic ponaglać
Bez wiary w siebie, zamknięty niczym brama
Kłębek nerwów, sprawa nie do rozwikłania
Kolejne deszcze, jak promienie słońca znosi
nikomu nic nie mówi, lecz o rychły koniec prosi
Ta alienacja, dominacja siebie, na bok odłożone wpływy
Pozwalają mu dostrzec wcześniej pomijane negatywy
I to że że zmienić się pragnął od zawsze bardzo
Lecz wydawał kolejne sto, by dalej brnąć w to bagno
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz