sobota, 24 stycznia 2015

Nie mam marzeń, bo po prostu się nie spełnią
Mam pragnienia, połączyć szarość życia z jego pełnią
I czasu brak wciąż, jak każdy, bo to nie własność
Tylko nasza jest radość, która daje myśli jasność

Dostaliśmy dar od kogoś, może Boga lub ich wielu
By móc żyć dziś pełnią życia, nie mieć od początku celu
W tym nam pomóc chciał niejeden, myśląc za nas, nami rządząc
Ja mam cel, choć jest trywialny, pragnę sam osiągnąć godność

niedziela, 11 stycznia 2015

Limit

Jak kokaina, uzależnia życie
Choć sensu brak w naszym bycie
I nie stawiamy niczego ponad to
Gdyż poświęcenie go byłoby stratą

Niektórzy jednak lubią igrać
Swą duszę stawić, by więcej wygrać
Dla nich to cel, osiągnąć więcej
W głębi, każdy udowadnia reszcie

I nie ważne jak długo to potrwa
Kończy się życie, kto tyle dotrwa
By przez własną głupotę, charakter
Nie odejść zbyt młodo, na zawsze

Nie ważne to gdzie i kto tak czyni
To bardzo ciekawe, że stajemy się nimi
Bo nie mamy granic, sami je wyznaczając
Granicą jest śmierć, co nie mówi, dobranoc