niedziela, 14 grudnia 2014

niedokończone

Zakłopotany, wystraszony, strzęp człowieka 
Szuka odpowiedzi, kiedy przyjdzie pociecha 
Jak długo jeszcze musiał będzie sobie wmawiać 
Że szczęście samo przyjdzie, a on nie chce nic ponaglać 

Bez wiary w siebie, zamknięty niczym brama 
Kłębek nerwów, sprawa nie do rozwikłania 
Kolejne deszcze, jak promienie słońca znosi 
nikomu nic nie mówi, lecz o rychły koniec prosi

Ta alienacja, dominacja siebie, na bok odłożone wpływy
Pozwalają mu dostrzec wcześniej pomijane negatywy 
I to że że zmienić się pragnął od zawsze bardzo
Lecz wydawał kolejne sto, by dalej brnąć w to bagno 



czwartek, 27 listopada 2014

Mając pewność

Mając pewność co robię
Czuję tą satysfakcję z czynu
Choć przez to nie zawsze w zgodzie
To walczę o swoje, a pewność to wymóg

Nie mam niestety palmy pierwszeństwa
Ale brnę ku niej niczym pegaz na tłumem
Można mnie ująć za szaleńca
Lecz robię co lubię i kontynuuję to dumnie

Nie patrzę wstecz, bo to zamyka oczy na wiele spraw
Nie badam ksiąg antycznych, przeszłości
W obawie, że przeszłość dosięga jak kat
A dumny jak paw, piszę i walczę jako Guru Miłości

Nie znałem się nigdy na poezji
Chociaż nigdy było też wczoraj
Wielu mówi, iż brak mi finezji
Finezja ? To zaburzenia autora

Mogę mówić co myślę, bo ma to wpływ
A niekonsekwentnie nigdy nie postąpię
Słowem, moje życie to morski wpływ
Inni przeze mnie się topią, bądź w fascynacji ciągną do mnie

Przytomnie zawsze, bez wiecznego usprawiedliwienia
Żyję swoim tempem, swoimi zasadami i nie żałuję
Pragnę wysłuchać, jeśli masz mi coś do powiedzenia
To wysłucham chętnie, bo synergię z każdym czuję



poniedziałek, 10 listopada 2014

Kiedyś myślałem, że sam znam siebie na wylot
Nie dopuściłem tej myśli, iż to dawno się zmieniło
Walczyłem mocno, upór nic nie dawał, może i lepiej 
Tak myślałem do tej pory, teraz chcę byś się czuła cieplej 

Z drugiego krańca krainy, zwanej przez nas Polską 
Poznałem, tak myślę, muzę, której dusza ma, jej cząstką 
I choć to złudne, by marzyć, aby mnie zapamiętała, 
U mnie pamięć nie zawodzi, ona na zawsze w sercu pozostała.


Dla Kingi <3

piątek, 17 października 2014

Nie mam serca

Dziś już nie mam serca spojrzeć jej w oczy
Parę lat temu wzrok jej sprawiał radość mi, był uroczy
Jej życie się toczy powoli,moje nieubłaganie
Jest jedyną mi potrzebną w myśli moich bałaganie

Czas nastanie, w końcu będę miał odwagę
Pewnie dusząc to przez łzy, że kocham naprawdę
Wtedy było inaczej, nie miałem szansy się zbliżyć
Szkoda, że szczęściarzem był mój przyjaciel, który przybył

Widziałem jak się śmiała, ja wtedy odwrotnie
Wracając do domu czułem smutek, samotnię..
Długo rozmyślałem, jak by to mogło być,
Plując sobie w twarz, że z tchórzostwem muszę żyć

I pogodziłem się z faktem, co nie było tak łatwe
Że ze związkiem mam tyle wspólnego, że łączę na zawsze
Stara miłość nie przemija, ja jestem wciąż pisarzem
Mam nadzieję powrócić i naprawić część opisanych zdarzeń...

środa, 10 września 2014

Po co ranić

Młoda, urocza, pełna pasji, energiczna dziewczyna
Ledwie do szkoły średniej wpadła, związek zaczyna
Nie przez kwitnące w głowie zauroczenie,
A tylko chodzi jej o to, by mieć chłopaka, marzenie...

Próbuje z każdym, nie ważne kim jest młodzieniec
Z głową w chmurach, przed oczami ślubny kobierzec
Wszyscy panowie mają z nią bardzo dobre wspomnienia
Lecz nikt nie zdaje sobie sprawy z bólu odrzucenia

Tyle cierpienia w głowie tych nic nie winnych chłopców
Bo jak inaczej nazwać maszyny do związków
A jak to w życiu bywa, piękność znajdzie innego
Mężczyzna odczuwa mocniej brak dobra utraconego

Nie szufladkując, nie chcąc być szowinistą
Płeć nie ma znaczenia, to był przykład tylko
To ostrzeżenie, niczym znak przed reaktorem
Szanuj osobę która oddaje Ci życie swoje

Dziękuję bardzo pięknej blogerce za inspirację, łapcie link ;)
http://szalona-kobieta.blogspot.com/2014/09/zwiazek-dla-korzysci-kobieto-szanuj-sie.html

poniedziałek, 8 września 2014

Zwierzęta

Rano leniwca styl, kiedy łóżko okupuje,
wszystko boli, nic się nie chce, lecz w końcu startuje
Ten opóźniony rozruch jak u słonia sprint,
a jak już osiągnę maximum, to niczym Usain Bolt styl

Całą dobę później niczym surykatka wypatruję czegoś,
Dzwoni mi telefon, chodź na browarka jednego
Tryb geparda wtedy włączam, bo sprawa nie zaczeka,
Przeskakuję szybko do innego punktu, nie przeszkodzi mi rzeka

Elegancki i dumny jak paw, jak zwykle
Idę z czymś w siatce, dobry humor mam, przywykłem
Dwadzieścia minut mi nie mija i telefon się urywa
W chwili mam już tego dość i mój rozum się odzywa

Mówię, panowie i panie, niczym lew, król dżungli
Jak pojedli i popili, to sprawdźmy klub od kuchni
A co się dalej dzieje, tego nawet sowa nie pojmie
Bo zbyt zdziczałem w mieście które Nowy Targ się zowie


piątek, 29 sierpnia 2014

Taki wniosek prosty

Czego szukam nie wie nikt, bo nikt wiedzieć nie chce
Jakie mam marzenie też, a kto wie je u celu depce
Serce bije rytm, jaki takt wybija, stuka, nieważne ...
Po co skupiać się na imaginacji, skoro podziwiać można prawdę

Chętnie wychodzę na dwór, bo przyjaciele już tam czekają
Ochoczo kozłuję piłkę i rzucam, a inni chętnie zagrają
I piszę teraz wiersz, wiem że serc niewiast on nie podbije
Robię to, bo mam czas, a czytasz to bo masz wolną chwilę