Dziś uświadomiony, nie siedzę w żałobie
Niczym płaczki z mitologii na grobie
I nie opłakuję, bo nie mam już czego
Od braku, brak czegoś lepszego
Głowa ma czysta, myśli płynniejsze
Życie wcale nie jest piękniejsze
Jest tylko tu większa skala szarości
Od przezroczystości, do czerni garści
Patrzę na świat i nie pławię się wcale
Bo nie ma po co upajać się w szale
Miłość istnieje i w tym trzeba trwać
Szkoda, że niektórzy lubią miłość grać
Tak bywa i w tej krótkiej chwili
Młodzi, starzy znów się poróżnili
A ja nie mam problemów tej natury
Bo kocham kochać, a to nie bzdury.
poniedziałek, 15 grudnia 2014
niedziela, 14 grudnia 2014
niedokończone
Zakłopotany, wystraszony, strzęp człowieka
Szuka odpowiedzi, kiedy przyjdzie pociecha
Jak długo jeszcze musiał będzie sobie wmawiać
Że szczęście samo przyjdzie, a on nie chce nic ponaglać
Bez wiary w siebie, zamknięty niczym brama
Kłębek nerwów, sprawa nie do rozwikłania
Kolejne deszcze, jak promienie słońca znosi
nikomu nic nie mówi, lecz o rychły koniec prosi
Ta alienacja, dominacja siebie, na bok odłożone wpływy
Pozwalają mu dostrzec wcześniej pomijane negatywy
I to że że zmienić się pragnął od zawsze bardzo
Lecz wydawał kolejne sto, by dalej brnąć w to bagno
czwartek, 27 listopada 2014
Mając pewność
Mając pewność co robię
Czuję tą satysfakcję z czynu
Choć przez to nie zawsze w zgodzie
To walczę o swoje, a pewność to wymóg
Nie mam niestety palmy pierwszeństwa
Ale brnę ku niej niczym pegaz na tłumem
Można mnie ująć za szaleńca
Lecz robię co lubię i kontynuuję to dumnie
Nie patrzę wstecz, bo to zamyka oczy na wiele spraw
Nie badam ksiąg antycznych, przeszłości
W obawie, że przeszłość dosięga jak kat
A dumny jak paw, piszę i walczę jako Guru Miłości
Nie znałem się nigdy na poezji
Chociaż nigdy było też wczoraj
Wielu mówi, iż brak mi finezji
Finezja ? To zaburzenia autora
Mogę mówić co myślę, bo ma to wpływ
A niekonsekwentnie nigdy nie postąpię
Słowem, moje życie to morski wpływ
Inni przeze mnie się topią, bądź w fascynacji ciągną do mnie
Przytomnie zawsze, bez wiecznego usprawiedliwienia
Żyję swoim tempem, swoimi zasadami i nie żałuję
Pragnę wysłuchać, jeśli masz mi coś do powiedzenia
To wysłucham chętnie, bo synergię z każdym czuję
Czuję tą satysfakcję z czynu
Choć przez to nie zawsze w zgodzie
To walczę o swoje, a pewność to wymóg
Nie mam niestety palmy pierwszeństwa
Ale brnę ku niej niczym pegaz na tłumem
Można mnie ująć za szaleńca
Lecz robię co lubię i kontynuuję to dumnie
Nie patrzę wstecz, bo to zamyka oczy na wiele spraw
Nie badam ksiąg antycznych, przeszłości
W obawie, że przeszłość dosięga jak kat
A dumny jak paw, piszę i walczę jako Guru Miłości
Nie znałem się nigdy na poezji
Chociaż nigdy było też wczoraj
Wielu mówi, iż brak mi finezji
Finezja ? To zaburzenia autora
Mogę mówić co myślę, bo ma to wpływ
A niekonsekwentnie nigdy nie postąpię
Słowem, moje życie to morski wpływ
Inni przeze mnie się topią, bądź w fascynacji ciągną do mnie
Przytomnie zawsze, bez wiecznego usprawiedliwienia
Żyję swoim tempem, swoimi zasadami i nie żałuję
Pragnę wysłuchać, jeśli masz mi coś do powiedzenia
To wysłucham chętnie, bo synergię z każdym czuję
poniedziałek, 10 listopada 2014
Kiedyś myślałem, że sam znam siebie na wylot
Nie dopuściłem tej myśli, iż to dawno się zmieniło
Walczyłem mocno, upór nic nie dawał, może i lepiej
Tak myślałem do tej pory, teraz chcę byś się czuła cieplej
Z drugiego krańca krainy, zwanej przez nas Polską
Poznałem, tak myślę, muzę, której dusza ma, jej cząstką
I choć to złudne, by marzyć, aby mnie zapamiętała,
U mnie pamięć nie zawodzi, ona na zawsze w sercu pozostała.
Dla Kingi <3
piątek, 17 października 2014
Nie mam serca
Dziś już nie mam serca spojrzeć jej w oczy
Parę lat temu wzrok jej sprawiał radość mi, był uroczy
Jej życie się toczy powoli,moje nieubłaganie
Jest jedyną mi potrzebną w myśli moich bałaganie
Czas nastanie, w końcu będę miał odwagę
Pewnie dusząc to przez łzy, że kocham naprawdę
Wtedy było inaczej, nie miałem szansy się zbliżyć
Szkoda, że szczęściarzem był mój przyjaciel, który przybył
Widziałem jak się śmiała, ja wtedy odwrotnie
Wracając do domu czułem smutek, samotnię..
Długo rozmyślałem, jak by to mogło być,
Plując sobie w twarz, że z tchórzostwem muszę żyć
I pogodziłem się z faktem, co nie było tak łatwe
Że ze związkiem mam tyle wspólnego, że łączę na zawsze
Stara miłość nie przemija, ja jestem wciąż pisarzem
Mam nadzieję powrócić i naprawić część opisanych zdarzeń...
Parę lat temu wzrok jej sprawiał radość mi, był uroczy
Jej życie się toczy powoli,moje nieubłaganie
Jest jedyną mi potrzebną w myśli moich bałaganie
Czas nastanie, w końcu będę miał odwagę
Pewnie dusząc to przez łzy, że kocham naprawdę
Wtedy było inaczej, nie miałem szansy się zbliżyć
Szkoda, że szczęściarzem był mój przyjaciel, który przybył
Widziałem jak się śmiała, ja wtedy odwrotnie
Wracając do domu czułem smutek, samotnię..
Długo rozmyślałem, jak by to mogło być,
Plując sobie w twarz, że z tchórzostwem muszę żyć
I pogodziłem się z faktem, co nie było tak łatwe
Że ze związkiem mam tyle wspólnego, że łączę na zawsze
Stara miłość nie przemija, ja jestem wciąż pisarzem
Mam nadzieję powrócić i naprawić część opisanych zdarzeń...
środa, 10 września 2014
Po co ranić
Młoda, urocza, pełna pasji, energiczna dziewczyna
Ledwie do szkoły średniej wpadła, związek zaczyna
Nie przez kwitnące w głowie zauroczenie,
A tylko chodzi jej o to, by mieć chłopaka, marzenie...
Próbuje z każdym, nie ważne kim jest młodzieniec
Z głową w chmurach, przed oczami ślubny kobierzec
Wszyscy panowie mają z nią bardzo dobre wspomnienia
Lecz nikt nie zdaje sobie sprawy z bólu odrzucenia
Tyle cierpienia w głowie tych nic nie winnych chłopców
Bo jak inaczej nazwać maszyny do związków
A jak to w życiu bywa, piękność znajdzie innego
Mężczyzna odczuwa mocniej brak dobra utraconego
Nie szufladkując, nie chcąc być szowinistą
Płeć nie ma znaczenia, to był przykład tylko
To ostrzeżenie, niczym znak przed reaktorem
Szanuj osobę która oddaje Ci życie swoje
Dziękuję bardzo pięknej blogerce za inspirację, łapcie link ;)
http://szalona-kobieta.blogspot.com/2014/09/zwiazek-dla-korzysci-kobieto-szanuj-sie.html
Ledwie do szkoły średniej wpadła, związek zaczyna
Nie przez kwitnące w głowie zauroczenie,
A tylko chodzi jej o to, by mieć chłopaka, marzenie...
Próbuje z każdym, nie ważne kim jest młodzieniec
Z głową w chmurach, przed oczami ślubny kobierzec
Wszyscy panowie mają z nią bardzo dobre wspomnienia
Lecz nikt nie zdaje sobie sprawy z bólu odrzucenia
Tyle cierpienia w głowie tych nic nie winnych chłopców
Bo jak inaczej nazwać maszyny do związków
A jak to w życiu bywa, piękność znajdzie innego
Mężczyzna odczuwa mocniej brak dobra utraconego
Nie szufladkując, nie chcąc być szowinistą
Płeć nie ma znaczenia, to był przykład tylko
To ostrzeżenie, niczym znak przed reaktorem
Szanuj osobę która oddaje Ci życie swoje
Dziękuję bardzo pięknej blogerce za inspirację, łapcie link ;)
http://szalona-kobieta.blogspot.com/2014/09/zwiazek-dla-korzysci-kobieto-szanuj-sie.html
poniedziałek, 8 września 2014
Zwierzęta
Rano leniwca styl, kiedy łóżko okupuje,
wszystko boli, nic się nie chce, lecz w końcu startuje
Ten opóźniony rozruch jak u słonia sprint,
a jak już osiągnę maximum, to niczym Usain Bolt styl
Całą dobę później niczym surykatka wypatruję czegoś,
Dzwoni mi telefon, chodź na browarka jednego
Tryb geparda wtedy włączam, bo sprawa nie zaczeka,
Przeskakuję szybko do innego punktu, nie przeszkodzi mi rzeka
Elegancki i dumny jak paw, jak zwykle
Idę z czymś w siatce, dobry humor mam, przywykłem
Dwadzieścia minut mi nie mija i telefon się urywa
W chwili mam już tego dość i mój rozum się odzywa
Mówię, panowie i panie, niczym lew, król dżungli
Jak pojedli i popili, to sprawdźmy klub od kuchni
A co się dalej dzieje, tego nawet sowa nie pojmie
Bo zbyt zdziczałem w mieście które Nowy Targ się zowie
wszystko boli, nic się nie chce, lecz w końcu startuje
Ten opóźniony rozruch jak u słonia sprint,
a jak już osiągnę maximum, to niczym Usain Bolt styl
Całą dobę później niczym surykatka wypatruję czegoś,
Dzwoni mi telefon, chodź na browarka jednego
Tryb geparda wtedy włączam, bo sprawa nie zaczeka,
Przeskakuję szybko do innego punktu, nie przeszkodzi mi rzeka
Elegancki i dumny jak paw, jak zwykle
Idę z czymś w siatce, dobry humor mam, przywykłem
Dwadzieścia minut mi nie mija i telefon się urywa
W chwili mam już tego dość i mój rozum się odzywa
Mówię, panowie i panie, niczym lew, król dżungli
Jak pojedli i popili, to sprawdźmy klub od kuchni
A co się dalej dzieje, tego nawet sowa nie pojmie
Bo zbyt zdziczałem w mieście które Nowy Targ się zowie
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)