Napisałbym coś o życiu, ale
nie chce narzekać ani chwalić
mówiąc jest wspaniale
chciałbym czasem zabić..
Nie tylko ja a pewność wielka
Nie wiem co ze sobą zrobić
Taka tam życiowa rozterka
Zostawić, czy pić by bardziej sie dobić
Memento Mori codziennie
Cmentarz zza okna woła
Jestem sam, a w sercu bezdennie
Choć nie czas i miejsce, to na mnie pora
Rozterka, czy argument
Myślenie tak, a czyny nie
Gdybym miał fundament
Życia, w końcu uśmiechnąłbym się
Wiadomo, nie zawsze dobrze
Być musi, ale gorzej było
Rozpadło się jak w drodze
Auto, teraz wieź mnie kobyło
Złośliwość rzeczy martwych
Zmian się nie doczekam
Pośród druchów dawnych
Przyjacielu nadbiegam
Czas... zmienił cię
oszczędził cierpień
Powiedziałeś "Kocham Cię"
Do damy serca, pięknie
Ja się wyżalę, nie mam
Siły, chęci, dnia bez kofeiny
W końcu test życia zdam
Może będą zaręczyny
Pomarzyć daj, wysłucham cię
Jak dawniej, bo każdy przyjaciel
To jedno właśnie wie
Nigdy nie było inaczej...
Lecz teraz powiedz
Proszę, gdzie tak patrzą
Dla nich jest ten, to wiesz
Pieniądz najlepszą płacą
Mnie biednego nikt tu nie chce
Paranoja to jedyne co mam
Pragnę czegoś więcej
I choć mnie zapomnieli, ja ich znam
Każdy słabość okazuje skrajnie inaczej
Często płacze, łez potok
Inny w sercu ma kre która pływa na dnie
A jeden na milion wykonuje skok
Pewność mam i to mnie trzyma
Kiedyś będzie przyjaciel
Ważny jak rodzina
I będzie tak jak dawniej... inaczej...