Coś targa emocjami i nie wiem dlaczego
Stare już mnie męczy, dusza pragnie nowego
Tyle doznań ile ścian targa mną w sekundzie
Minęło wiele lat, ja wciąż w pierwszej rundzie
Emocjami zabijam otaczające mnie fobie
Żadne tchnienie już dawno nie mieści się w normie
Nie narzekam już na ułudę i niedosyt
Wena mnie prowadzi, reszcie został tylko podziw
Każdy młodopolski poeta chciał tej nirwany
Kochany czy odrzucony, był częścią pokonany
Dziś inaczej określę się mianem spełnionego
Gdyż ma dusza i ciało łączą wenę do jednego
To jest ten stan umysłu, paradoks życia
Chcąc lepszego bytu, nie ma lepszego bycia
Pewność mym sztandarem, to wywyższa mnie nad innych
To normalny ja, bo najdziwniejszy z dziwnych
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz