poniedziałek, 14 października 2013

Rok temu ..

Może to kiedyś wróci .....



Powstała kiedyś sekta u mnie w mieście
Byłem ja z kolegą i graliśmy w najlepsze
Nie myśląc o niczym innym trenowałem basket
Parę godzin dziennie zamiast pić na ławce

Piszę o tym bo poznałem wtedy wielu
Wracałem umorusany jak stół z TVN-u
Wszystko tylko po to by móc się wyżyć
Jestem graczem, gram po to by żyć

Rozkręcaliśmy się jak funkcja a kwadrat
Nowy przeciwnik z nami chętnie zagrał
Zdziwienie na twarzach było zwykle wielkie
Nie dowierzali ale graliśmy pięknie

Mijają miesiące a nas wciąż przybywa
Jeden skręca 5g drugi o 5 wygrywa
Cały tydzień gramy aż do pierwszej krwi
Tylko po to by spełnić najskrytsze sny

Była to historia moja piękna z życia
Teraz marzenia to powód wódki picia
Cały rok ekipa z jedynki nierozłączna
Nawet po rozbiciu buźki nikt nie zmądrzał

Październik się kończył i plan się powiódł
Do pierwszego śniegu gramy mimo mrozu
Melanż za melanżem teraz dominuje
Niebawem nikomu wieczór nie pasuje

Chowamy sprzęt zima się zaczyna sroga
Kieszeń mimo bogactw przeżyć jest uboga
A u Boga za picem wspomnienia te chowam
Pragnę by wróciły i nic nie dodam ..


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz