Już nie pamiętam czasu gdy lepiej
żyło się nam, teraz ja bez Ciebie
Na sercu lżej gdy myśli zawodzą
Bądź moja, bądź jak dawniej sobą
Pamiętam ten dzień na imprezie siedziałaś
Jako jedyna z wielu słów nie wypowiadałaś
podszedłem wtedy, bo humor dopisał
Nie ma cię tutaj.. dzisiaj
Nie dają spokoju westchnienia pamiętne
pamiętam każde twe słowo, intencję..
I nie wypowiedziany wyraz z ust mych, a szkoda
moja to wina, noc była młoda...
Pokutuję sam w boleści serca
Widziałem dzisiaj Cię, najpiękniejsza
Wtedy wiedziałem, bo wena prowadziła
Nie przyspieszyłem kroku, sekunda, to była godzina
Smutek duszy, łza w mym oku
Wchodząc na most myślałem o skoku
Lecz widok twój przypomniał dobrze
Na czym mi zależy i bym odparł fobię
Nieopisane historie, wyblakłe zdjęcia
Twoje ciało i moje objęcia
Dusza za duszą w rytm błędnych kroków
Ja czuwam, byś miała zapewniony spokój...
czwartek, 19 grudnia 2013
sobota, 14 grudnia 2013
Takie tam inne historie..
Napisałbym coś o życiu, ale
nie chce narzekać ani chwalić
mówiąc jest wspaniale
chciałbym czasem zabić..
Nie tylko ja a pewność wielka
Nie wiem co ze sobą zrobić
Taka tam życiowa rozterka
Zostawić, czy pić by bardziej sie dobić
Memento Mori codziennie
Cmentarz zza okna woła
Jestem sam, a w sercu bezdennie
Choć nie czas i miejsce, to na mnie pora
Rozterka, czy argument
Myślenie tak, a czyny nie
Gdybym miał fundament
Życia, w końcu uśmiechnąłbym się
Wiadomo, nie zawsze dobrze
Być musi, ale gorzej było
Rozpadło się jak w drodze
Auto, teraz wieź mnie kobyło
Złośliwość rzeczy martwych
Zmian się nie doczekam
Pośród druchów dawnych
Przyjacielu nadbiegam
Czas... zmienił cię
oszczędził cierpień
Powiedziałeś "Kocham Cię"
Do damy serca, pięknie
Ja się wyżalę, nie mam
Siły, chęci, dnia bez kofeiny
W końcu test życia zdam
Może będą zaręczyny
Pomarzyć daj, wysłucham cię
Jak dawniej, bo każdy przyjaciel
To jedno właśnie wie
Nigdy nie było inaczej...
Lecz teraz powiedz
Proszę, gdzie tak patrzą
Dla nich jest ten, to wiesz
Pieniądz najlepszą płacą
Mnie biednego nikt tu nie chce
Paranoja to jedyne co mam
Pragnę czegoś więcej
I choć mnie zapomnieli, ja ich znam
Każdy słabość okazuje skrajnie inaczej
Często płacze, łez potok
Inny w sercu ma kre która pływa na dnie
A jeden na milion wykonuje skok
Pewność mam i to mnie trzyma
Kiedyś będzie przyjaciel
Ważny jak rodzina
I będzie tak jak dawniej... inaczej...
czwartek, 5 grudnia 2013
Pragnę to zmienić
W szklarni poglądów, sami, zwyciężeni
Pragniemy wykrzyczeć swoje zdanie, nie możemy
Dojrzewamy, uczymy się, wbrew starym wartościom
Nie dajemy się zmylić, do prawdy już prosto
Wnet słyszymy zew, nieodporni na impuls
Dają nam nadzieję końca cierpień.. psikus..
My baranki na rzezi, ogłupieni przemowami
Przegrywamy bitwę, zostajemy sami...
Kto manipuluje dowiedziono nam dawno
Wielki światowy rząd nazwany spółką jawną
Partnerstwo i pomoc wśród elity grona
Nikt nie zadaje pytań, prawda wygłoszona
Wierzymy w karme, przeznaczenie, wolny wybór
Łudzimy się etyką, religia, kwestią gustu bądź wstydu
To wszystko na nic i marne nawet działanie przeciw
Pieniądz rządzi światem, nikt nie pyta osób trzecich...
Pragniemy wykrzyczeć swoje zdanie, nie możemy
Dojrzewamy, uczymy się, wbrew starym wartościom
Nie dajemy się zmylić, do prawdy już prosto
Wnet słyszymy zew, nieodporni na impuls
Dają nam nadzieję końca cierpień.. psikus..
My baranki na rzezi, ogłupieni przemowami
Przegrywamy bitwę, zostajemy sami...
Kto manipuluje dowiedziono nam dawno
Wielki światowy rząd nazwany spółką jawną
Partnerstwo i pomoc wśród elity grona
Nikt nie zadaje pytań, prawda wygłoszona
Wierzymy w karme, przeznaczenie, wolny wybór
Łudzimy się etyką, religia, kwestią gustu bądź wstydu
To wszystko na nic i marne nawet działanie przeciw
Pieniądz rządzi światem, nikt nie pyta osób trzecich...
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Taki tam szeleszczący wierszyk ;)
Wicher wieje, wiatr szaleje
Płaczą lasy, szepcą knieje
Nieszczęśliwie w szybę stuka
Chłód i deszcz, niejedna struga
Wraz z deszczem szaleją dusze
W serce biją szare kusze
Słychać strzały i syk z góry
Sądzi szczerze bez obłudy
Ten co żywo żywot daje
Przy którym nawet czas staje
Porywiste wiatry gasną
I łzy mają myśl też własną
Tam z wysoka, z nieboskłonu
Razi za pomocą gromu
Co dał dawno teraz bierze
Bóg, co w każdej był już erze
Płaczą lasy, szepcą knieje
Nieszczęśliwie w szybę stuka
Chłód i deszcz, niejedna struga
Wraz z deszczem szaleją dusze
W serce biją szare kusze
Słychać strzały i syk z góry
Sądzi szczerze bez obłudy
Ten co żywo żywot daje
Przy którym nawet czas staje
Porywiste wiatry gasną
I łzy mają myśl też własną
Tam z wysoka, z nieboskłonu
Razi za pomocą gromu
Co dał dawno teraz bierze
Bóg, co w każdej był już erze
piątek, 29 listopada 2013
O sobie w poezji ;)
Coś targa emocjami i nie wiem dlaczego
Stare już mnie męczy, dusza pragnie nowego
Tyle doznań ile ścian targa mną w sekundzie
Minęło wiele lat, ja wciąż w pierwszej rundzie
Emocjami zabijam otaczające mnie fobie
Żadne tchnienie już dawno nie mieści się w normie
Nie narzekam już na ułudę i niedosyt
Wena mnie prowadzi, reszcie został tylko podziw
Każdy młodopolski poeta chciał tej nirwany
Kochany czy odrzucony, był częścią pokonany
Dziś inaczej określę się mianem spełnionego
Gdyż ma dusza i ciało łączą wenę do jednego
To jest ten stan umysłu, paradoks życia
Chcąc lepszego bytu, nie ma lepszego bycia
Pewność mym sztandarem, to wywyższa mnie nad innych
To normalny ja, bo najdziwniejszy z dziwnych
Stare już mnie męczy, dusza pragnie nowego
Tyle doznań ile ścian targa mną w sekundzie
Minęło wiele lat, ja wciąż w pierwszej rundzie
Emocjami zabijam otaczające mnie fobie
Żadne tchnienie już dawno nie mieści się w normie
Nie narzekam już na ułudę i niedosyt
Wena mnie prowadzi, reszcie został tylko podziw
Każdy młodopolski poeta chciał tej nirwany
Kochany czy odrzucony, był częścią pokonany
Dziś inaczej określę się mianem spełnionego
Gdyż ma dusza i ciało łączą wenę do jednego
To jest ten stan umysłu, paradoks życia
Chcąc lepszego bytu, nie ma lepszego bycia
Pewność mym sztandarem, to wywyższa mnie nad innych
To normalny ja, bo najdziwniejszy z dziwnych
sobota, 23 listopada 2013
Piersi
Dziś tematem poruszonym będzie narząd opiewany
Który choć prostej budowy i w licznie mnogiej
Obiektem męskich starań, gdyż miesza w głowie
I gdy się go widzi jest wręcz odruchowo zapamiętany
Gładki na zewnątrz, najpiękniejszy w świecie
Naturalnie postawny niczym powojenny pomnik wodza
Przez wszystkich lubiany, przynoszący urodzaj
Uzupełnia najpiękniej posturę kobiecie
I czy on potrzebny by istnieć w pełni ?
Zawróci rozwój czy postępu jest zapowiedzią ?
Nazwać go narzędziem czy też pięknem dokonanym ?
Dla mnie ważny, przyćmiewa mi słońca wstęgę promieni
Lepsze dni zwiastuje, choć ekonomiści jak go upiększyć nie wiedzą
Tym Hera, Zeusa pokonuje w byciu pięknym na Olimpie marnym
piątek, 22 listopada 2013
Pierwszy sonet
Ignorancja na ludzkie cierpienie władzę prawi dookoła
Jedni chcą być lepsi, drudzy niczym mnich o nic nie proszą
W samotności, bólu, nirwanie swe dusze ku lepszemu unoszą
Dla trzecich zaś życie to żart, a wbrew pozorom prawda zawsze goła
Wszyscy pragną lecz w innym tego sensie, uczucia określają
Nie wyrzekną się marzeń jak bogacz dobytku swych przodków
Szukają niektórzy tego czego nie mogli doznać nawet w zarodku
I jak pisarz proszą o ostatecznego nadejście, bo nic prócz tego nie mają
Ale czy to słuszne i tak jak w zwojach wyższego nam pisane ?
Czy też obraliśmy kurs by stalowe nerwy niczym łańcuchy zrywać ?
A może istniejemy, gdyż to rzecz nam przez samych siebie oddana ?
Jedna jest prawda w prawie i śmierć prowadzi egzekucję bądź goi ranę
Człowiek wiedziony jest przez gąszcz, by każdy jeden dech zdobywać
Póki istnienie jest słuszne, póty dusza sądzi sama i wnioski głęboko ukrywa
Mam nadzieję że się spodoba :D
Jedni chcą być lepsi, drudzy niczym mnich o nic nie proszą
W samotności, bólu, nirwanie swe dusze ku lepszemu unoszą
Dla trzecich zaś życie to żart, a wbrew pozorom prawda zawsze goła
Wszyscy pragną lecz w innym tego sensie, uczucia określają
Nie wyrzekną się marzeń jak bogacz dobytku swych przodków
Szukają niektórzy tego czego nie mogli doznać nawet w zarodku
I jak pisarz proszą o ostatecznego nadejście, bo nic prócz tego nie mają
Ale czy to słuszne i tak jak w zwojach wyższego nam pisane ?
Czy też obraliśmy kurs by stalowe nerwy niczym łańcuchy zrywać ?
A może istniejemy, gdyż to rzecz nam przez samych siebie oddana ?
Jedna jest prawda w prawie i śmierć prowadzi egzekucję bądź goi ranę
Człowiek wiedziony jest przez gąszcz, by każdy jeden dech zdobywać
Póki istnienie jest słuszne, póty dusza sądzi sama i wnioski głęboko ukrywa
Mam nadzieję że się spodoba :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)