Otwieram oczy rano i ku memu zdziwieniu
Stanąłem oko w oko naprzeciw marzeniu
Serce szybciej biło, uśmiech też się pojawił
Czy to sen, czy to jawa, może upiór się stawił
Nieważne, biegnę z ochotą na spotkanie
Zapomniałem o tym, byłem nagi, gdzie ubranie ?
Mówi się trudno, takie coś zwykle się nie zdarza
Wiedziałem, że wieczorem sięgnę do kałamarza
Witam się grzecznie jak to na mnie przystało
W odpowiedzi słyszę, że do gadania mam mało
Wystraszony tą całą sytuacją znikąd
Szukam pomocy, może będzie blisko jakiś przyrząd
Ale ulga, okazuje się, że miałem kaca
Życie w tym stanie, to przyznam, ciężka praca
Kładę się ponownie do łóżka zmieszany
Filozof nowotarski został dzisiaj wybrany
wtorek, 14 stycznia 2014
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Potrójna negacja wsteczna
Nie jestem sam, chociaż sami o tym wszyscy wiecie,
Nie mam nic piękniejszego od braku piękna w świecie
Prawdą jest, że kłami w imię prawd mi tutaj danych
Znam nieznane, bardziej niż my wszyscy tu zebranych
Bije w membranę ucha pacyfistyczny bokser
Nadpobudliwe dziecko knuje następny podstęp
Zapowiada prezentera pogodynka w radiu
To jest muzyka,tylko bez bitu i bez przekazu
Słów mi brak, gdy pisze na tafli kałuży
Dzień jak co noc trochę bardziej mi się dłuży
Odbicie nad skroploną parą cicho szepce
W rytm moich błędnych myśli, drzewa opadają w przestrzeń
Nie mam ochoty tłumaczyć, gdy Ciebie uczę matmy
To tylko jest poezja, wpasowałem się w schematy
Był tu głupi człowiek i powiedział mądre słowo
Choć czyny świadczą źle, jesteś dobrą osobą ...
Nie mam nic piękniejszego od braku piękna w świecie
Prawdą jest, że kłami w imię prawd mi tutaj danych
Znam nieznane, bardziej niż my wszyscy tu zebranych
Bije w membranę ucha pacyfistyczny bokser
Nadpobudliwe dziecko knuje następny podstęp
Zapowiada prezentera pogodynka w radiu
To jest muzyka,tylko bez bitu i bez przekazu
Słów mi brak, gdy pisze na tafli kałuży
Dzień jak co noc trochę bardziej mi się dłuży
Odbicie nad skroploną parą cicho szepce
W rytm moich błędnych myśli, drzewa opadają w przestrzeń
Nie mam ochoty tłumaczyć, gdy Ciebie uczę matmy
To tylko jest poezja, wpasowałem się w schematy
Był tu głupi człowiek i powiedział mądre słowo
Choć czyny świadczą źle, jesteś dobrą osobą ...
czwartek, 9 stycznia 2014
Kosa o kamień
Wszystkie marzenia odstaw do lamusa
Przytul, niech ściśnięte będą oba płuca
Razem jesteśmy siebie tylko warci
Miłością karmieni, kłótniami zdarci
Niczym kosa która uderzyła w kamień
Dalej dzielnie służy i nie widać tego na niej
Lecz pewnego dnia gdy nie będzie naostrzona
Odejdzie chęć koszenia i w niepamięć ona
Przechodząc do sedna kosa to ludzka namiętność
Miejsce gdzie łatwo wyhodować piętno przez złość
On walczy o swoje mówiąc : Róbmy co kto lubi
Ona szepnie cicho, że miłość pozostawia smugi
Po chwili dłuższej odcięci niby w zamkach
On już przy kieliszku, u niej drinki w szklankach
Czy to w akcie buntu, częściej ze złości
W gruncie rzeczy przez uczucie samotności
Odczucie porzucenia, kogo to wina jest
Walka się zaczyna i rozpoczął się manifest
Kto bardziej kochał i kochać będzie zawsze
Czy pogodzą się przy śniadaniu i kawce
Tego nie wiem i nikt już nie przewidzi
Najlepszym wtedy jest ten kto to widzi
Rozstanie, samotność, żal, brak chęci bycia
Potem wiara w lepsze jutro niż jest dzisiaj
Dotyka ona każdego z nas, na chwilę
Czy na dłuższy czas, po tym jak niemilej
Dla mnie mianem wstępu i w sumie zakończenia
Jeszcze nie znalazłem i nie chcę powodzenia
Kocham nie wiem kogo, jestem sam, nie ma nas tu
Jak zegar na ścianie potrzebuję tylko czasu
I czekam, bo jeśli kocha się kogoś szczerze
To nie walczy się głupio tylko oczekuje w wierze
czwartek, 26 grudnia 2013
Wybór
Wybór, choć trudny bardzo, pewnie sprostasz
Nie wahaj się, oświecenia pod koniec doznasz
Ciężka sprawa zaraz lekką się staje..
Gdy rozum sercu całą władzę daje...
Siedzieć samotnie w domu gdy za oknem śnieg
Czy może rozpatrzeć po marzenia bieg
Z cichą nadzieją liczyć na telefon od niej
Lub brać się w garść i zadzwonić skromnie
Z pytaniem co dziś słychać, cześć misiaczku
jest bardzo fajnie, proszę, przyjdź od tak tu
Może samemu przyjść, masz w życiu tyle wyjść
Że chcesz więcej niż tylko rutynowo żyć
Wybór, choć trudny bardzo, pewnie sprostasz
Nie wahaj się, oświecenia pod koniec doznasz
Ciężka sprawa zaraz lekką się staje..
Gdy rozum sercu całą władzę daje...
Kupić kwiaty, a może lampkę wina
Wybrać dramat, czy klasykę kina
Elegancko dotrzeć na ptasie trele
Albo i skromniej, będzie weselej
Buziak, może podam tylko dłoń
Przytulę mocno, skroń na skroń
Cel to wybór także, przybywasz szukać marzeń
Czy oczekiwać na dalszy rozwój zdarzeń
Wybór, choć trudny bardzo, pewnie sprostasz
Nie wahaj się, oświecenia pod koniec doznasz
Ciężka sprawa zaraz lekką się staje..
Gdy rozum sercu całą władzę daje...
Rejs na tratwie, czy na pirackiej łodzi
Sprzeciwiać się jeśli każdy się godzi
Starać się, pękać mentalnie byle być u celu
Czy może wybrać ślepo, a nie tak jak wielu
Nie musi być to mądre, umysł wahanie rodzi
Nie musi prosto z serca płynąć, bo to zwodzi
Daj ponieść się emocjom, idź w życiu zawsze prosto
Ścieżką nawet która zakręcona bardzo ostro
Wybór, choć trudny bardzo, pewnie sprostasz
Nie wahaj się, oświecenia pod koniec doznasz
Ciężka sprawa zaraz lekką się staje..
Gdy rozum sercu całą władzę daje...
Dziękuję osobom które dają mi siłę do dalszego pisania, kocham was <3
Nie wahaj się, oświecenia pod koniec doznasz
Ciężka sprawa zaraz lekką się staje..
Gdy rozum sercu całą władzę daje...
Siedzieć samotnie w domu gdy za oknem śnieg
Czy może rozpatrzeć po marzenia bieg
Z cichą nadzieją liczyć na telefon od niej
Lub brać się w garść i zadzwonić skromnie
Z pytaniem co dziś słychać, cześć misiaczku
jest bardzo fajnie, proszę, przyjdź od tak tu
Może samemu przyjść, masz w życiu tyle wyjść
Że chcesz więcej niż tylko rutynowo żyć
Wybór, choć trudny bardzo, pewnie sprostasz
Nie wahaj się, oświecenia pod koniec doznasz
Ciężka sprawa zaraz lekką się staje..
Gdy rozum sercu całą władzę daje...
Kupić kwiaty, a może lampkę wina
Wybrać dramat, czy klasykę kina
Elegancko dotrzeć na ptasie trele
Albo i skromniej, będzie weselej
Buziak, może podam tylko dłoń
Przytulę mocno, skroń na skroń
Cel to wybór także, przybywasz szukać marzeń
Czy oczekiwać na dalszy rozwój zdarzeń
Wybór, choć trudny bardzo, pewnie sprostasz
Nie wahaj się, oświecenia pod koniec doznasz
Ciężka sprawa zaraz lekką się staje..
Gdy rozum sercu całą władzę daje...
Rejs na tratwie, czy na pirackiej łodzi
Sprzeciwiać się jeśli każdy się godzi
Starać się, pękać mentalnie byle być u celu
Czy może wybrać ślepo, a nie tak jak wielu
Nie musi być to mądre, umysł wahanie rodzi
Nie musi prosto z serca płynąć, bo to zwodzi
Daj ponieść się emocjom, idź w życiu zawsze prosto
Ścieżką nawet która zakręcona bardzo ostro
Wybór, choć trudny bardzo, pewnie sprostasz
Nie wahaj się, oświecenia pod koniec doznasz
Ciężka sprawa zaraz lekką się staje..
Gdy rozum sercu całą władzę daje...
Dziękuję osobom które dają mi siłę do dalszego pisania, kocham was <3
sobota, 21 grudnia 2013
Polecane Strony
Miłość to ściema :
https://www.facebook.com/Milosctoosciemaa
Mój Fanpage:
https://www.facebook.com/BartlomiejPawlikowskiFanpage?ref=hl
Poczta:
bartek40000@gmail.com
https://www.facebook.com/Milosctoosciemaa
Mój Fanpage:
https://www.facebook.com/BartlomiejPawlikowskiFanpage?ref=hl
Poczta:
bartek40000@gmail.com
To nie ogień pali myśli
To nie ogień pali myśli
Nie woda gasi pragnienie
Ziemia zmarłych już nie grzebie
A wiatr istnieć pragnie w matni
Gdyż kochałem Cię nad życia
Bo nie jedno poświęcałem
Byś stała się mym ideałem
Miłość to chęć z tobą bycia
Nie woda gasi pragnienie
Ziemia zmarłych już nie grzebie
A wiatr istnieć pragnie w matni
Gdyż kochałem Cię nad życia
Bo nie jedno poświęcałem
Byś stała się mym ideałem
Miłość to chęć z tobą bycia
czwartek, 19 grudnia 2013
Niewypowiedziane
Już nie pamiętam czasu gdy lepiej
żyło się nam, teraz ja bez Ciebie
Na sercu lżej gdy myśli zawodzą
Bądź moja, bądź jak dawniej sobą
Pamiętam ten dzień na imprezie siedziałaś
Jako jedyna z wielu słów nie wypowiadałaś
podszedłem wtedy, bo humor dopisał
Nie ma cię tutaj.. dzisiaj
Nie dają spokoju westchnienia pamiętne
pamiętam każde twe słowo, intencję..
I nie wypowiedziany wyraz z ust mych, a szkoda
moja to wina, noc była młoda...
Pokutuję sam w boleści serca
Widziałem dzisiaj Cię, najpiękniejsza
Wtedy wiedziałem, bo wena prowadziła
Nie przyspieszyłem kroku, sekunda, to była godzina
Smutek duszy, łza w mym oku
Wchodząc na most myślałem o skoku
Lecz widok twój przypomniał dobrze
Na czym mi zależy i bym odparł fobię
Nieopisane historie, wyblakłe zdjęcia
Twoje ciało i moje objęcia
Dusza za duszą w rytm błędnych kroków
Ja czuwam, byś miała zapewniony spokój...
żyło się nam, teraz ja bez Ciebie
Na sercu lżej gdy myśli zawodzą
Bądź moja, bądź jak dawniej sobą
Pamiętam ten dzień na imprezie siedziałaś
Jako jedyna z wielu słów nie wypowiadałaś
podszedłem wtedy, bo humor dopisał
Nie ma cię tutaj.. dzisiaj
Nie dają spokoju westchnienia pamiętne
pamiętam każde twe słowo, intencję..
I nie wypowiedziany wyraz z ust mych, a szkoda
moja to wina, noc była młoda...
Pokutuję sam w boleści serca
Widziałem dzisiaj Cię, najpiękniejsza
Wtedy wiedziałem, bo wena prowadziła
Nie przyspieszyłem kroku, sekunda, to była godzina
Smutek duszy, łza w mym oku
Wchodząc na most myślałem o skoku
Lecz widok twój przypomniał dobrze
Na czym mi zależy i bym odparł fobię
Nieopisane historie, wyblakłe zdjęcia
Twoje ciało i moje objęcia
Dusza za duszą w rytm błędnych kroków
Ja czuwam, byś miała zapewniony spokój...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)