Skopiowane z mojej głowy, wrażenie pierwsze
Zwykła dziewczyna, która wie gdzie jest jej miejsce
Rozmowa nie potrwa długo, miło się w sumie gada
Nie byłem wtedy świadom jaki dar do mnie spada
Odpowiada mi jej świetny charakter szczerze
Jeśli zrobiła krzywdę komuś, nigdy nie uwierzę
Na papierze, na tablicach, złotą nicią wyszyć muszę
Jej oblicze, które będąc setki mil stąd krzepi duszę
Me katusze nie są niczym ważnym, gdy jej uśmiech
Promienieje na twarzy, jak po ciężkim dniu już uśnie
Mogę też dla nie trzymać niczym Atlas niebo w pojedynkę
Jeśli trzeba będzie, to całkiem przez to chętnie zniknę
Poświęcenie, tracę głowę, zmieniam stan mych myśli
Serce bije mocniej, płomień bladej duszy tli
Ostatnie tchnienie, warte wytarcia jej niebiańskich łez
W ogień pragnę skoczyć, jeśli smutek zranić ją chce....
Dla tajemniczej D.E...
czwartek, 30 stycznia 2014
środa, 29 stycznia 2014
O Kobrze dla Kobry
Poznana dawno, bogini, muza która uśmiech daje
Czasem mam wrażenie, że czas przy niej staje
Nie nadaje się tu żadne słowo, by opiewać tu jej piękno
Mam nadzieję spotkać ją i oznajmić tylko jedno
Doskonałość w takiej formie to grzech ponad miarę
Ty przewyższasz ją ponad niewyobrażalną skalę
Uroda to nie wszystko, miłuję twój charakter
Tak szczerze krystaliczny, nie do przelania na papier
Zatem wiesz już jaki do Ciebie mam stosunek boska
Gdy rozmawiam z tobą, zostaje tylko o Ciebie troska
Ból odchodzi jakby nagle w błogie zapomnienie
Cóż może więcej, gdyś jest kobietą-marzeniem
.
.
Z dedykacją dla tej jednej ;)
niedziela, 26 stycznia 2014
Plan prosty..
Nostalgiczny początek końca bycia w tyle
Czas nadszedł, pragnę czerpać z życia byle
Więcej niż wcześniej, nie marzyć, nie chcieć
Osiągnąć swój cel i wszystkiego nadto mieć...
Nie chodzi tu o pieniądz, który świata dyktuje reguły
To szczęście celem i chwała, miłość, co rujnuje mury
Ponad podziałami wyższość i wytrwałość w dążeniu
A nie jak do tej pory pozostania chęć w cieniu...
Odnowić stare znajomości, bo kiedyś zaufałem przecie
Pragnąłem wspólnego dobra, najzwyczajniej w świecie
Coś się sypie, zwykle bywa przez przypadek, szkoda...
Jeśli ma naprawić to mój bolesny upadek; zgoda...
Podsumowując plan na najbliższy okres życia prosty
Nie zapomnieć po co wstaję, być bez picia radosnym
Znaleźć sens w tym co proste i kochać codziennie
Być piewcą, dać uczucie,spełnić marzenie...
Czas nadszedł, pragnę czerpać z życia byle
Więcej niż wcześniej, nie marzyć, nie chcieć
Osiągnąć swój cel i wszystkiego nadto mieć...
Nie chodzi tu o pieniądz, który świata dyktuje reguły
To szczęście celem i chwała, miłość, co rujnuje mury
Ponad podziałami wyższość i wytrwałość w dążeniu
A nie jak do tej pory pozostania chęć w cieniu...
Odnowić stare znajomości, bo kiedyś zaufałem przecie
Pragnąłem wspólnego dobra, najzwyczajniej w świecie
Coś się sypie, zwykle bywa przez przypadek, szkoda...
Jeśli ma naprawić to mój bolesny upadek; zgoda...
Podsumowując plan na najbliższy okres życia prosty
Nie zapomnieć po co wstaję, być bez picia radosnym
Znaleźć sens w tym co proste i kochać codziennie
Być piewcą, dać uczucie,spełnić marzenie...
sobota, 18 stycznia 2014
After Party
Nadszedł ten dzień, który oczekiwałem już dawno
Ujrzę ją ponownie, i ona zobaczy twarz marną
Nie wiem to ile dni, od sylwestra, kto liczy chwile
By widzieć ją wykupię za duszę wilczy bilet
Tyle dam ile sam nigdy bym nie zdobył zwykle
Dla damy serca choćbym zawsze upadał, przywyknę
Patrząc w gwiazdy dam nawet wmówić sumieniu
Że dla kochanki moje myśli będę żyć w więzieniu
Już nie godziny, ale kwadranse nas anielski dzielą krótkie
Wnet ta godzina, wszystkie po niej czyny będą skutkiem
Dochodzi jeszcze stan nirwany, aż do zatracenia
Twe piękno przez me słowa jest nie do wypowiedzenia
Plan myślę dobry, ale co by tu planować można
Czasami za tą szansę trzeba podziękować do cna
I pozostaje mieć nadzieję, w wierze żyć krótko
Jeśli ją zobaczę, to nigdy nie może mi być smutno
czwartek, 16 stycznia 2014
Melo(n)
Zaczną dzień jak co dzień, wstanę drapiąc się po nosie
I zapytam Cię dlaczego tak się skułem Hefajstosie
Potem zejdę na dół, bo WC trzeba wnet ogarnąć
Pierwszy łyk wódki z sokiem, po drugim odsapnąć
Trzy godziny snu to z ziomkami już norma
Kiedy melanż siądzie gruby to we łbie dalej korba
Nie trzeźwieję, bo na więcej mnie nie stać dzisiaj
Godzina dwunasta i zaczyna monolog do misia
Dlaczego byłeś dla mnie tak niewyrozumiały
Przecież mi wieczór minął jak zwykle, był wspaniały
Niewyspany pluszak jedno tylko mi mógł zrobić
Obojętnie na mnie spojrzał i kazał za jego zdrowie dopić
Hej ! Co się dzieje, zwierzęta z waty przemówiły
świat stanął na głowie, ja na dwóch nogach nie mam siły
Mówi się trudno, szybki prysznic, mleko na kaca
Wracam wieczorem na melo, i do skutku będę wracał
I zapytam Cię dlaczego tak się skułem Hefajstosie
Potem zejdę na dół, bo WC trzeba wnet ogarnąć
Pierwszy łyk wódki z sokiem, po drugim odsapnąć
Trzy godziny snu to z ziomkami już norma
Kiedy melanż siądzie gruby to we łbie dalej korba
Nie trzeźwieję, bo na więcej mnie nie stać dzisiaj
Godzina dwunasta i zaczyna monolog do misia
Dlaczego byłeś dla mnie tak niewyrozumiały
Przecież mi wieczór minął jak zwykle, był wspaniały
Niewyspany pluszak jedno tylko mi mógł zrobić
Obojętnie na mnie spojrzał i kazał za jego zdrowie dopić
Hej ! Co się dzieje, zwierzęta z waty przemówiły
świat stanął na głowie, ja na dwóch nogach nie mam siły
Mówi się trudno, szybki prysznic, mleko na kaca
Wracam wieczorem na melo, i do skutku będę wracał
środa, 15 stycznia 2014
Refleksja
Nie mam gdzie iść się wyspać
Nie mam po co rzucać wyznań
Brak mi słów by opisać co się dzieje
Z ostatnim gestem tracę nadzieję
Wspomnienie błyska marnie w głowie
Chciałbym jej coś wyznać, ale nie mogę
To nie przez zakaz, a sumienie zbyt dumne
Kiedy zamykam oczy, to myślę, że umrę
Odejść myślami w krainę bezkresu
Pragnę daleko, lecz blokada stresu
A o pozytywach nie mam prawa myśleć
Kiedy przeglądam album pełen połówek jej zdjęć
Alkohol już nie pomaga, dawno jest za słaby
Szał uczuć się we mnie wzmaga i to bez przesady
Nigdy nie będzie pięknie tak samo
słońce wzejdzie w oczekiwaniu na nią
Miłość to narkotyk bo uzależnia szybko
Nicość prosi go by wypełnił we mnie wszystko
Nie chcę dalej tak już żyć, odejdę w niepamięć
Wrócę kiedy trzeba,wtedy wróci pamięć...
Nie mam po co rzucać wyznań
Brak mi słów by opisać co się dzieje
Z ostatnim gestem tracę nadzieję
Wspomnienie błyska marnie w głowie
Chciałbym jej coś wyznać, ale nie mogę
To nie przez zakaz, a sumienie zbyt dumne
Kiedy zamykam oczy, to myślę, że umrę
Odejść myślami w krainę bezkresu
Pragnę daleko, lecz blokada stresu
A o pozytywach nie mam prawa myśleć
Kiedy przeglądam album pełen połówek jej zdjęć
Alkohol już nie pomaga, dawno jest za słaby
Szał uczuć się we mnie wzmaga i to bez przesady
Nigdy nie będzie pięknie tak samo
słońce wzejdzie w oczekiwaniu na nią
Miłość to narkotyk bo uzależnia szybko
Nicość prosi go by wypełnił we mnie wszystko
Nie chcę dalej tak już żyć, odejdę w niepamięć
Wrócę kiedy trzeba,wtedy wróci pamięć...
wtorek, 14 stycznia 2014
W poszukiwaniu
Coś mnie zżera od wewnątrz, trapi mą skromną osobę
Może to choroba lub sumienie nie jest zdrowe
Robię co mogę, lecz czy mam jakąś szansę na to
By życie znów jak strumień biegiem trasę wyznaczało
Świadomy marzeń, nieświadomie lękam się lepszego
Spełniam się w składaniu słów, a nie umiem nic innego
Co w tym złego,że margines społeczeństwa bliżej
By dojść najwyżej, trzeba zniżyć się dwa razy tyle
Co gdy już uwolnię mój pełny potencjał twórczy
A doprowadzi to do zmiany, bądź mej destrukcji
Czy może z moim szczęściem ktoś zazna wielkiej krzywdy
Szukam tu skutków, lecz to jak szukanie w sianie igły
Nie mów nigdy powtarzali mi wciąż bliscy wkoło
Powierz duszę swą i myśli tylko przyjaciołom
Teraz goło, a przyjaciel wrogo nastawiony
Czy jestem w tym sam, czy to każdy za swym szczęściem goni...
Może to choroba lub sumienie nie jest zdrowe
Robię co mogę, lecz czy mam jakąś szansę na to
By życie znów jak strumień biegiem trasę wyznaczało
Świadomy marzeń, nieświadomie lękam się lepszego
Spełniam się w składaniu słów, a nie umiem nic innego
Co w tym złego,że margines społeczeństwa bliżej
By dojść najwyżej, trzeba zniżyć się dwa razy tyle
Co gdy już uwolnię mój pełny potencjał twórczy
A doprowadzi to do zmiany, bądź mej destrukcji
Czy może z moim szczęściem ktoś zazna wielkiej krzywdy
Szukam tu skutków, lecz to jak szukanie w sianie igły
Nie mów nigdy powtarzali mi wciąż bliscy wkoło
Powierz duszę swą i myśli tylko przyjaciołom
Teraz goło, a przyjaciel wrogo nastawiony
Czy jestem w tym sam, czy to każdy za swym szczęściem goni...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)