Coś targa emocjami i nie wiem dlaczego
Stare już mnie męczy, dusza pragnie nowego
Tyle doznań ile ścian targa mną w sekundzie
Minęło wiele lat, ja wciąż w pierwszej rundzie
Emocjami zabijam otaczające mnie fobie
Żadne tchnienie już dawno nie mieści się w normie
Nie narzekam już na ułudę i niedosyt
Wena mnie prowadzi, reszcie został tylko podziw
Każdy młodopolski poeta chciał tej nirwany
Kochany czy odrzucony, był częścią pokonany
Dziś inaczej określę się mianem spełnionego
Gdyż ma dusza i ciało łączą wenę do jednego
To jest ten stan umysłu, paradoks życia
Chcąc lepszego bytu, nie ma lepszego bycia
Pewność mym sztandarem, to wywyższa mnie nad innych
To normalny ja, bo najdziwniejszy z dziwnych
piątek, 29 listopada 2013
sobota, 23 listopada 2013
Piersi
Dziś tematem poruszonym będzie narząd opiewany
Który choć prostej budowy i w licznie mnogiej
Obiektem męskich starań, gdyż miesza w głowie
I gdy się go widzi jest wręcz odruchowo zapamiętany
Gładki na zewnątrz, najpiękniejszy w świecie
Naturalnie postawny niczym powojenny pomnik wodza
Przez wszystkich lubiany, przynoszący urodzaj
Uzupełnia najpiękniej posturę kobiecie
I czy on potrzebny by istnieć w pełni ?
Zawróci rozwój czy postępu jest zapowiedzią ?
Nazwać go narzędziem czy też pięknem dokonanym ?
Dla mnie ważny, przyćmiewa mi słońca wstęgę promieni
Lepsze dni zwiastuje, choć ekonomiści jak go upiększyć nie wiedzą
Tym Hera, Zeusa pokonuje w byciu pięknym na Olimpie marnym
piątek, 22 listopada 2013
Pierwszy sonet
Ignorancja na ludzkie cierpienie władzę prawi dookoła
Jedni chcą być lepsi, drudzy niczym mnich o nic nie proszą
W samotności, bólu, nirwanie swe dusze ku lepszemu unoszą
Dla trzecich zaś życie to żart, a wbrew pozorom prawda zawsze goła
Wszyscy pragną lecz w innym tego sensie, uczucia określają
Nie wyrzekną się marzeń jak bogacz dobytku swych przodków
Szukają niektórzy tego czego nie mogli doznać nawet w zarodku
I jak pisarz proszą o ostatecznego nadejście, bo nic prócz tego nie mają
Ale czy to słuszne i tak jak w zwojach wyższego nam pisane ?
Czy też obraliśmy kurs by stalowe nerwy niczym łańcuchy zrywać ?
A może istniejemy, gdyż to rzecz nam przez samych siebie oddana ?
Jedna jest prawda w prawie i śmierć prowadzi egzekucję bądź goi ranę
Człowiek wiedziony jest przez gąszcz, by każdy jeden dech zdobywać
Póki istnienie jest słuszne, póty dusza sądzi sama i wnioski głęboko ukrywa
Mam nadzieję że się spodoba :D
Jedni chcą być lepsi, drudzy niczym mnich o nic nie proszą
W samotności, bólu, nirwanie swe dusze ku lepszemu unoszą
Dla trzecich zaś życie to żart, a wbrew pozorom prawda zawsze goła
Wszyscy pragną lecz w innym tego sensie, uczucia określają
Nie wyrzekną się marzeń jak bogacz dobytku swych przodków
Szukają niektórzy tego czego nie mogli doznać nawet w zarodku
I jak pisarz proszą o ostatecznego nadejście, bo nic prócz tego nie mają
Ale czy to słuszne i tak jak w zwojach wyższego nam pisane ?
Czy też obraliśmy kurs by stalowe nerwy niczym łańcuchy zrywać ?
A może istniejemy, gdyż to rzecz nam przez samych siebie oddana ?
Jedna jest prawda w prawie i śmierć prowadzi egzekucję bądź goi ranę
Człowiek wiedziony jest przez gąszcz, by każdy jeden dech zdobywać
Póki istnienie jest słuszne, póty dusza sądzi sama i wnioski głęboko ukrywa
Mam nadzieję że się spodoba :D
czwartek, 21 listopada 2013
Nie dla każdego
Moje życie, jak pasmo nieszczęść ciągnie się zawiłe
Żyć tu i teraz, doświadczać cierpień nie jest miłe
Manipulacja ze strony rówieśników, to rutynowe
Gdy wyzwiska się kończą, to zaczynają się nowe
Nikt nie pamięta chwili gdy potrzebował wsparcia
Pewnie większość mi bliskich nie zna mego rozdarcia
Tylko w klatce trzymam marzenie z serca głębi..
Samotność oko w oko ze sobą, inni bezwiedni..
Myślę bez sensu to ciągnąć, po co mi marzenia
Przecież i tak śmierć to sens mego istnienia
Tutaj stawiam pytanie, a odpowiedź chciałbym dostać
Po co mam się poddać jeśli mogę więcej doznać ?
Pewnie teraz myślisz, że to bardzo nielogiczne
Pisać o swym bólu i być pozytywnym w tym liście
Nie uważam tego za głupotę wręcz przeciwnie sądzę
Jeśli było źle, musi być lepiej - Do tego dążę !
Żyć tu i teraz, doświadczać cierpień nie jest miłe
Manipulacja ze strony rówieśników, to rutynowe
Gdy wyzwiska się kończą, to zaczynają się nowe
Nikt nie pamięta chwili gdy potrzebował wsparcia
Pewnie większość mi bliskich nie zna mego rozdarcia
Tylko w klatce trzymam marzenie z serca głębi..
Samotność oko w oko ze sobą, inni bezwiedni..
Myślę bez sensu to ciągnąć, po co mi marzenia
Przecież i tak śmierć to sens mego istnienia
Tutaj stawiam pytanie, a odpowiedź chciałbym dostać
Po co mam się poddać jeśli mogę więcej doznać ?
Pewnie teraz myślisz, że to bardzo nielogiczne
Pisać o swym bólu i być pozytywnym w tym liście
Nie uważam tego za głupotę wręcz przeciwnie sądzę
Jeśli było źle, musi być lepiej - Do tego dążę !
niedziela, 17 listopada 2013
Nad Dunajcem
Pośród kilku drzew nad Dunajcem pięknym
Siedzieli młodzi w uścisku namiętnym
Chwila nie mijała, a wiła się jak w wieczność
Przy takiej atmosferze nawet chmury zaczęły blednąć
Słońce promieniało niczym dziecko w dniu urodzin
Czas spowalniał w miarę upływu godzin
Wiatr wprowadzał w życie powiew czyniący dreszcze
Poeta lokalny przy tym cytował wiersze
O urodzie swej damy, choć nigdy nie wystarczająco
O tym jak w chłodny dzień przez uczucie mu gorąco
O planach na przyszłość i ślubnym kobiercu
By nie zapomniała kto ma ją głęboko w sercu
Trzymają się za ręce, zapomnieli o świecie
Lat po dwadzieścia, a w głowach ich już dziecię
Chłopczyk, czy dziewczynka? Nie nam to już wiedzieć
Teraz trzeba ich zostawić, by mogli sami posiedzieć...
Mam nadzieję, że się podobało :D
Siedzieli młodzi w uścisku namiętnym
Chwila nie mijała, a wiła się jak w wieczność
Przy takiej atmosferze nawet chmury zaczęły blednąć
Słońce promieniało niczym dziecko w dniu urodzin
Czas spowalniał w miarę upływu godzin
Wiatr wprowadzał w życie powiew czyniący dreszcze
Poeta lokalny przy tym cytował wiersze
O urodzie swej damy, choć nigdy nie wystarczająco
O tym jak w chłodny dzień przez uczucie mu gorąco
O planach na przyszłość i ślubnym kobiercu
By nie zapomniała kto ma ją głęboko w sercu
Trzymają się za ręce, zapomnieli o świecie
Lat po dwadzieścia, a w głowach ich już dziecię
Chłopczyk, czy dziewczynka? Nie nam to już wiedzieć
Teraz trzeba ich zostawić, by mogli sami posiedzieć...
Mam nadzieję, że się podobało :D
piątek, 15 listopada 2013
Wyznanie
Gdybym był wszechmogący, zamienił bym nas
W coś czego nam brakuje, czas...
Sprawiłbym dla Ciebie koronę ze szczęścia
Berło z czułości matczynej, jako tron twój wszechświat
Ach.. Piękne to zamiary..
Lecz zanim coś odłożę, to będę już stary
Ale wciąż mam nadzieję, że pomożesz mi mentalnie
Pragnę pielęgnować naszą miłość nieustannie
Mogę Ci tylko zerwać z łąki kwiatów bukiet
Gdy jesteś głodna, ulubione ciasto upiec
Powiedzieć dziękuję, że jesteś ze mną
Przysiąc Ci wierność, Tyś dla mnie jedną
Nie wyobrażam sobie życia bez mojej damy serca
Wyjątkowej i jedynej w głębi duszy potrzebnej do szczęścia
Jesteś moją królewną, ja dla Ciebie chcę najlepiej
Tak mi podpowiada wnętrze, reszta zależy od Ciebie
Na usprawiedliwienie mojej marnej postawy
Przypomnę tylko, że każdy ma wady
Za to kocha się przecież drugiego człowieka
Moje serce wbrew pozorom nie próżnuje, gdy na Ciebie czeka
Każda sekunda w samotności wciąż zabija
My nieśmiertelni przy sobie jak chwila..
Ulotna niczym liść na wietrze życia zrozum
Ty moim ideałem, mówi Serce i Rozum
Wraz z narodzeniem świata byliśmy sobie przeznaczeni
Błogosławieństwo otrzymaliśmy od Matki Ziemi
To nigdy się nie zmieni, nawet chcąc nie zniszczysz tego
Początek związku zwykle początkiem czegoś dobrego...
Dziękuję za chwile uwagi i proszę o ocenę moich wypocin ;)
W coś czego nam brakuje, czas...
Sprawiłbym dla Ciebie koronę ze szczęścia
Berło z czułości matczynej, jako tron twój wszechświat
Ach.. Piękne to zamiary..
Lecz zanim coś odłożę, to będę już stary
Ale wciąż mam nadzieję, że pomożesz mi mentalnie
Pragnę pielęgnować naszą miłość nieustannie
Mogę Ci tylko zerwać z łąki kwiatów bukiet
Gdy jesteś głodna, ulubione ciasto upiec
Powiedzieć dziękuję, że jesteś ze mną
Przysiąc Ci wierność, Tyś dla mnie jedną
Nie wyobrażam sobie życia bez mojej damy serca
Wyjątkowej i jedynej w głębi duszy potrzebnej do szczęścia
Jesteś moją królewną, ja dla Ciebie chcę najlepiej
Tak mi podpowiada wnętrze, reszta zależy od Ciebie
Na usprawiedliwienie mojej marnej postawy
Przypomnę tylko, że każdy ma wady
Za to kocha się przecież drugiego człowieka
Moje serce wbrew pozorom nie próżnuje, gdy na Ciebie czeka
Każda sekunda w samotności wciąż zabija
My nieśmiertelni przy sobie jak chwila..
Ulotna niczym liść na wietrze życia zrozum
Ty moim ideałem, mówi Serce i Rozum
Wraz z narodzeniem świata byliśmy sobie przeznaczeni
Błogosławieństwo otrzymaliśmy od Matki Ziemi
To nigdy się nie zmieni, nawet chcąc nie zniszczysz tego
Początek związku zwykle początkiem czegoś dobrego...
Dziękuję za chwile uwagi i proszę o ocenę moich wypocin ;)
środa, 13 listopada 2013
Internetowa bliskość
Był chłodny marcowy wieczór gdy poznali się na czacie
Ona trochę chorowała jak to czasem bywa ,znacie
Miała piękne blond włosy i choć on jeszcze nie wiedział
To skrycie w sercu zalążek dobroci do damy siedział
Wymienili się danymi Ona : 'jestem Paulina'
'Miło poznać ,Bartek' tak rozmowa się zaczyna
Miał nadzieję porozmawiać o tym co u niej słychać
Skrycie w sercu sądził 'Nie mogę bez niej oddychać'
Tak mijały im minuty przy ciekawej konwersacji
Nie wiedział dlaczego poczuł się jak w filmie akcji
Coś mu w głowie zaświtało ,lecz nie wiedział co to
Drugi głos tej paranoi prosił 'przestań idioto'
On nie słuchał prosił tylko aby to nie był sen
Błagał w skryciu Pana Boga 'niech to będzie ten dzień'
Napisał jej krótki wierszyk i choć myślał ,że się zbłaźni
Oczekując na jej wyrok był jak karp w parowej łaźni
Jak ogniki zaświeciły jego zielonkawe oczy
Teraz wiedział ,że za damą w ogień skoczy...
Gdy pisała 'zaraz wracam' jego dusza umierała
Patrząc w ekran akcja serca momentalnie zastygała
On chciał przy niej ,choć przez pismo poczuć duszę pokrewną
Paulina nie wiedziała lecz była mu w tym potrzebną
On nie wiedział ,że to było im obu pisane
Wtedy myśląc o niej nie jak dziewce ,ale damie
Wznosił ręce do góry w geście zachwytu z przyjaźni
Każdy był tym co napisał ,chociaż tylko w wyobraźni...
'Nie dam rady nie tęsknić za tą cudną kobietą,
Bez uczuć do niej nie byłbym poetą'
To myśląc napisał następny wierszyk
Miał nadzieję że kobieta go nie odrzuci po raz pierwszy
Spotkał się z jej aprobatą co go mocno uderzyło
Niczym fala po wybuchu ,że aż zadudniło
Chciał ją zobaczyć w realnym świecie
Gdyż czuł się mężczyzną przy tej kobiecie
Chciał ja wychwalać i hymny o niej pisać
Niestety bez muzy nie mógł nawet oddychać
Uzależnił się od myśli 'kiedyś ją zobaczę'
Lecz dalej głos fobii powtarzał 'Nie da się..'
Nie mógł się pogodzić z myślą o tak marnym końcu
Chociaż kochał ,a nie wiedział jeszcze jak był w kojcu
Myśląc 'powiem co mi zawsze leżało na wątrobie
z tobą moja kochana przezwyciężę fobie
Między niebem ,a Ziemią patrzeć na obraz nieba
Przy Tobie taka nachodzi mnie potrzeba
Znajomość ze mna nie przyrządzi Ci krzywdy
I nie dam Cię zranić kochana nigdy !
Wiem co pewnie chcesz powiedzieć ,ale cóż
Mam dylemat bo pisałem "Kocham" już
Myślisz że ja jestem taki jak inni
okrutnik i cham ,lecz podobno niewinny'
Ta dywersja co do mojej osobowości
Nie przysposabia mnie do radości
Gdy siedzę przy damie to zawsze mój umysł
Widzi tam Ciebie . Na pewno rozumiesz !
Twoje piękno nieskalane jak poczęcie Boga
Stracić z tobą choć sekundę to prawdziwa trwoga
I mówiąc o tym powiem nareszcie
'Przyniosłaś do życia mojego ogromne szczęście'
nie było jej parę dni ,on nie chciał zapomnieć
Tonął w morzu samotności ,chciał jej twarz przypomnieć
Lecz ona nie dawała znaku , a na profilu komunikator
'niedostępna ' rozgłaszał światu,chociaż to pewnie zator
Zastój pomiędzy tą parą samotnych w sieci
Nikt z nich nie wiedział kiedy wyszli za śmieci
Nie oglądali się za siebie tylko mieli tą złudną nadzieje
Oboje myśląc o drugiej połówce ,likwidując cudze cierpienie
Płomyk nadziei wskazywał na to że razem będą...
Tekst ten został napisany ponad rok temu, a imiona w nim zawarte są przypadkowe
poniedziałek, 11 listopada 2013
czwartek, 7 listopada 2013
Walka
Życie, szkoła przetrwania dla wytrwałych
To jak je prowadzimy zależy od nas samych
Także gdzie, z kim i kiedy obieramy ścieżkę
Trzeba dobrze wybrać, a wybory mamy ciężkie
Patrząc w lustro nie jeden powie "Ale potwór"
Inny choć widzi, prowadzi prawdzie opór
Samotne życie, bez celu i chęci nie jest łatwe
Trzeba prowadzić manifest i zamienić sen w prawdę
Odosobnienie od zaranie dziejów razem z nami
By to odeprzeć trzeba usiąść za sterami
Z marzeniami, najlepiej o drugiej połowie
Pośród zgiełku bitwy, wtedy trochę ciszej w głowie
Walka jest dla każdego i dlatego walczmy
Kiedy zabrzmi róg, z alter ego tańczmy
By na końcu ścieżki mogliśmy mówić szczerze
Osiągnąłem cel, teraz mogę kochać Ciebie
To jak je prowadzimy zależy od nas samych
Także gdzie, z kim i kiedy obieramy ścieżkę
Trzeba dobrze wybrać, a wybory mamy ciężkie
Patrząc w lustro nie jeden powie "Ale potwór"
Inny choć widzi, prowadzi prawdzie opór
Samotne życie, bez celu i chęci nie jest łatwe
Trzeba prowadzić manifest i zamienić sen w prawdę
Odosobnienie od zaranie dziejów razem z nami
By to odeprzeć trzeba usiąść za sterami
Z marzeniami, najlepiej o drugiej połowie
Pośród zgiełku bitwy, wtedy trochę ciszej w głowie
Walka jest dla każdego i dlatego walczmy
Kiedy zabrzmi róg, z alter ego tańczmy
By na końcu ścieżki mogliśmy mówić szczerze
Osiągnąłem cel, teraz mogę kochać Ciebie
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
