czwartek, 30 stycznia 2014

Dla tajemniczej D.E...

Skopiowane z mojej głowy, wrażenie pierwsze
Zwykła dziewczyna, która wie gdzie jest jej miejsce
Rozmowa nie potrwa długo, miło się w sumie gada
Nie byłem wtedy świadom jaki dar do mnie spada

Odpowiada mi jej świetny charakter szczerze
Jeśli zrobiła krzywdę komuś, nigdy nie uwierzę
Na papierze, na tablicach, złotą nicią wyszyć muszę
Jej oblicze, które będąc setki mil stąd krzepi duszę

Me katusze nie są niczym ważnym, gdy jej uśmiech
Promienieje na twarzy, jak po ciężkim dniu już uśnie
Mogę też dla nie trzymać niczym Atlas niebo w pojedynkę
Jeśli trzeba będzie, to całkiem przez to chętnie zniknę

Poświęcenie, tracę głowę, zmieniam stan mych myśli
Serce bije mocniej, płomień bladej duszy tli
Ostatnie tchnienie, warte wytarcia jej niebiańskich łez
W ogień pragnę skoczyć, jeśli smutek zranić ją chce....

Dla tajemniczej D.E...






środa, 29 stycznia 2014

O Kobrze dla Kobry

Poznana dawno, bogini, muza która uśmiech daje
Czasem mam wrażenie, że czas przy niej staje 
Nie nadaje się tu żadne słowo, by opiewać tu jej piękno 
Mam nadzieję spotkać ją i oznajmić tylko jedno 

Doskonałość w takiej formie to grzech ponad miarę 
Ty przewyższasz ją ponad niewyobrażalną skalę 
Uroda to nie wszystko, miłuję twój charakter 
Tak szczerze krystaliczny, nie do przelania na papier

Zatem wiesz już jaki do Ciebie mam stosunek boska 
Gdy rozmawiam z tobą, zostaje tylko o Ciebie troska 
Ból odchodzi jakby nagle w błogie zapomnienie 
Cóż może więcej, gdyś jest kobietą-marzeniem 
.
.
Z dedykacją dla tej jednej ;)


niedziela, 26 stycznia 2014

Plan prosty..

Nostalgiczny początek końca bycia w tyle
Czas nadszedł, pragnę czerpać z życia byle
Więcej niż wcześniej, nie marzyć, nie chcieć
Osiągnąć swój cel i wszystkiego nadto mieć...

Nie chodzi tu o pieniądz, który świata dyktuje reguły
To szczęście celem i chwała, miłość, co rujnuje mury
Ponad podziałami wyższość i wytrwałość w dążeniu
A nie jak do tej pory pozostania chęć w cieniu...

Odnowić stare znajomości, bo kiedyś zaufałem przecie
Pragnąłem wspólnego dobra, najzwyczajniej w świecie
Coś się sypie, zwykle bywa przez przypadek, szkoda...
Jeśli ma naprawić to mój bolesny upadek; zgoda...

Podsumowując plan na najbliższy okres życia prosty
Nie zapomnieć po co wstaję, być bez picia radosnym
Znaleźć sens w tym co proste i kochać codziennie
Być piewcą, dać uczucie,spełnić marzenie...


sobota, 18 stycznia 2014

After Party

Nadszedł ten dzień, który oczekiwałem już dawno 
Ujrzę ją ponownie, i ona zobaczy twarz marną 
Nie wiem to ile dni, od sylwestra, kto liczy chwile
By widzieć ją wykupię za duszę wilczy bilet

Tyle dam ile sam nigdy bym nie zdobył zwykle 
Dla damy serca choćbym zawsze upadał, przywyknę 
Patrząc w gwiazdy dam nawet wmówić sumieniu 
Że dla kochanki moje myśli będę żyć w więzieniu 

Już nie godziny, ale kwadranse nas anielski dzielą krótkie
Wnet ta godzina, wszystkie po niej czyny będą skutkiem 
Dochodzi jeszcze stan nirwany, aż do zatracenia 
Twe piękno przez me słowa jest nie do wypowiedzenia

Plan myślę dobry, ale co by tu planować można 
Czasami za tą szansę trzeba podziękować do cna 
I pozostaje mieć nadzieję, w wierze żyć krótko 
Jeśli ją zobaczę, to nigdy nie może mi być smutno





czwartek, 16 stycznia 2014

Melo(n)

Zaczną dzień jak co dzień, wstanę drapiąc się po nosie
I zapytam Cię dlaczego tak się skułem Hefajstosie
Potem zejdę na dół, bo WC trzeba wnet ogarnąć
Pierwszy łyk wódki z sokiem, po drugim odsapnąć

Trzy godziny snu to z ziomkami już norma
Kiedy melanż siądzie gruby to we łbie dalej korba
Nie trzeźwieję, bo na więcej mnie nie stać dzisiaj
Godzina dwunasta i zaczyna monolog do misia

Dlaczego byłeś dla mnie tak niewyrozumiały
Przecież mi wieczór minął jak zwykle, był wspaniały
Niewyspany pluszak jedno tylko mi mógł zrobić
Obojętnie na mnie spojrzał i kazał za jego zdrowie dopić

Hej ! Co się dzieje, zwierzęta z waty przemówiły
świat stanął na głowie, ja na dwóch nogach nie mam siły
Mówi się trudno, szybki prysznic, mleko na kaca
Wracam wieczorem na melo, i do skutku będę wracał





środa, 15 stycznia 2014

Refleksja

Nie mam gdzie iść się wyspać
Nie mam po co rzucać wyznań
Brak mi słów by opisać co się dzieje
Z ostatnim gestem tracę nadzieję

Wspomnienie błyska marnie w głowie
Chciałbym jej coś wyznać, ale nie mogę
To nie przez zakaz, a sumienie zbyt dumne
Kiedy zamykam oczy, to myślę, że umrę

Odejść myślami w krainę bezkresu
Pragnę daleko, lecz blokada stresu
A o pozytywach nie mam prawa myśleć
Kiedy przeglądam album pełen połówek jej zdjęć

Alkohol już nie pomaga, dawno jest za słaby
Szał uczuć się we mnie wzmaga i to bez przesady
Nigdy nie będzie pięknie tak samo
słońce wzejdzie w oczekiwaniu na nią

Miłość to narkotyk bo uzależnia szybko
Nicość prosi go by wypełnił we mnie wszystko
Nie chcę dalej tak już żyć, odejdę w niepamięć
Wrócę kiedy trzeba,wtedy wróci pamięć...


wtorek, 14 stycznia 2014

W poszukiwaniu

Coś mnie zżera od wewnątrz, trapi mą skromną osobę
Może to choroba lub sumienie nie jest zdrowe
Robię co mogę, lecz czy mam jakąś szansę na to
By życie znów jak strumień biegiem trasę wyznaczało

Świadomy marzeń, nieświadomie lękam się lepszego
Spełniam się w składaniu słów, a nie umiem nic innego
Co w tym złego,że margines społeczeństwa bliżej
By dojść najwyżej, trzeba zniżyć się dwa razy tyle

Co gdy już uwolnię mój pełny potencjał twórczy
A doprowadzi to do zmiany, bądź mej destrukcji
Czy może z moim szczęściem ktoś zazna wielkiej krzywdy
Szukam tu skutków, lecz to jak szukanie w sianie igły

Nie mów nigdy powtarzali mi wciąż bliscy wkoło
Powierz duszę swą i myśli tylko przyjaciołom
Teraz goło, a przyjaciel wrogo nastawiony
Czy jestem w tym sam, czy to każdy za swym szczęściem goni...

Sobotni poranek

Otwieram oczy rano i ku memu zdziwieniu
Stanąłem oko w oko naprzeciw marzeniu
Serce szybciej biło, uśmiech też się pojawił
Czy to sen, czy to jawa, może upiór się stawił

Nieważne, biegnę z ochotą na spotkanie
Zapomniałem o tym, byłem nagi, gdzie ubranie ?
Mówi się trudno, takie coś zwykle się nie zdarza
Wiedziałem, że wieczorem sięgnę do kałamarza

Witam się grzecznie jak to na mnie przystało
W odpowiedzi słyszę, że do gadania mam mało
Wystraszony tą całą sytuacją znikąd
Szukam pomocy, może będzie blisko jakiś przyrząd

Ale ulga, okazuje się, że miałem kaca
Życie w tym stanie, to przyznam, ciężka praca
Kładę się ponownie do łóżka zmieszany
Filozof nowotarski został dzisiaj wybrany



poniedziałek, 13 stycznia 2014

Potrójna negacja wsteczna

Nie jestem sam, chociaż sami o tym wszyscy wiecie,
Nie mam nic piękniejszego od braku piękna w świecie
Prawdą jest, że kłami w imię prawd mi tutaj danych
Znam nieznane, bardziej niż my wszyscy tu zebranych

Bije w membranę ucha pacyfistyczny bokser
Nadpobudliwe dziecko knuje następny podstęp
Zapowiada prezentera pogodynka w radiu
To jest muzyka,tylko bez bitu i bez przekazu

Słów mi brak, gdy pisze na tafli kałuży
Dzień jak co noc trochę bardziej mi się dłuży
Odbicie nad skroploną parą cicho szepce
W rytm moich błędnych myśli, drzewa opadają w przestrzeń

Nie mam ochoty tłumaczyć, gdy Ciebie uczę matmy
To tylko jest poezja, wpasowałem się w schematy
Był tu głupi człowiek i powiedział mądre słowo
Choć czyny świadczą źle, jesteś dobrą osobą ...

czwartek, 9 stycznia 2014

Kosa o kamień

Wszystkie marzenia odstaw do lamusa 
Przytul, niech ściśnięte będą oba płuca 
Razem jesteśmy siebie tylko warci 
Miłością karmieni, kłótniami zdarci 
Niczym kosa która uderzyła w kamień 
Dalej dzielnie służy i nie widać tego na niej
Lecz pewnego dnia gdy nie będzie naostrzona 
Odejdzie chęć koszenia i w niepamięć ona

Przechodząc do sedna kosa to ludzka namiętność 
Miejsce gdzie łatwo wyhodować piętno przez złość
On walczy o swoje mówiąc : Róbmy co kto lubi 
Ona szepnie cicho, że miłość pozostawia smugi 
Po chwili dłuższej odcięci niby w zamkach
On już przy kieliszku, u niej drinki w szklankach
Czy to w akcie buntu, częściej ze złości 
W gruncie rzeczy przez uczucie samotności
Odczucie porzucenia, kogo to wina jest 
Walka się zaczyna i rozpoczął się manifest
Kto bardziej kochał i kochać będzie zawsze
Czy pogodzą się przy śniadaniu i kawce
Tego nie wiem i nikt już nie przewidzi 
Najlepszym wtedy jest ten kto to widzi 
Rozstanie, samotność, żal, brak chęci bycia 
Potem wiara w lepsze jutro niż jest dzisiaj

Dotyka ona każdego z nas, na chwilę 
Czy na dłuższy czas, po tym jak niemilej
Dla mnie mianem wstępu i w sumie zakończenia 
Jeszcze nie znalazłem i nie chcę powodzenia
Kocham nie wiem kogo, jestem sam, nie ma nas tu
Jak zegar na ścianie potrzebuję tylko czasu
I czekam, bo jeśli kocha się kogoś szczerze
To nie walczy się głupio tylko oczekuje w wierze