Wybór, choć trudny bardzo, pewnie sprostasz
Nie wahaj się, oświecenia pod koniec doznasz
Ciężka sprawa zaraz lekką się staje..
Gdy rozum sercu całą władzę daje...
Siedzieć samotnie w domu gdy za oknem śnieg
Czy może rozpatrzeć po marzenia bieg
Z cichą nadzieją liczyć na telefon od niej
Lub brać się w garść i zadzwonić skromnie
Z pytaniem co dziś słychać, cześć misiaczku
jest bardzo fajnie, proszę, przyjdź od tak tu
Może samemu przyjść, masz w życiu tyle wyjść
Że chcesz więcej niż tylko rutynowo żyć
Wybór, choć trudny bardzo, pewnie sprostasz
Nie wahaj się, oświecenia pod koniec doznasz
Ciężka sprawa zaraz lekką się staje..
Gdy rozum sercu całą władzę daje...
Kupić kwiaty, a może lampkę wina
Wybrać dramat, czy klasykę kina
Elegancko dotrzeć na ptasie trele
Albo i skromniej, będzie weselej
Buziak, może podam tylko dłoń
Przytulę mocno, skroń na skroń
Cel to wybór także, przybywasz szukać marzeń
Czy oczekiwać na dalszy rozwój zdarzeń
Wybór, choć trudny bardzo, pewnie sprostasz
Nie wahaj się, oświecenia pod koniec doznasz
Ciężka sprawa zaraz lekką się staje..
Gdy rozum sercu całą władzę daje...
Rejs na tratwie, czy na pirackiej łodzi
Sprzeciwiać się jeśli każdy się godzi
Starać się, pękać mentalnie byle być u celu
Czy może wybrać ślepo, a nie tak jak wielu
Nie musi być to mądre, umysł wahanie rodzi
Nie musi prosto z serca płynąć, bo to zwodzi
Daj ponieść się emocjom, idź w życiu zawsze prosto
Ścieżką nawet która zakręcona bardzo ostro
Wybór, choć trudny bardzo, pewnie sprostasz
Nie wahaj się, oświecenia pod koniec doznasz
Ciężka sprawa zaraz lekką się staje..
Gdy rozum sercu całą władzę daje...
Dziękuję osobom które dają mi siłę do dalszego pisania, kocham was <3
czwartek, 26 grudnia 2013
sobota, 21 grudnia 2013
Polecane Strony
Miłość to ściema :
https://www.facebook.com/Milosctoosciemaa
Mój Fanpage:
https://www.facebook.com/BartlomiejPawlikowskiFanpage?ref=hl
Poczta:
bartek40000@gmail.com
https://www.facebook.com/Milosctoosciemaa
Mój Fanpage:
https://www.facebook.com/BartlomiejPawlikowskiFanpage?ref=hl
Poczta:
bartek40000@gmail.com
To nie ogień pali myśli
To nie ogień pali myśli
Nie woda gasi pragnienie
Ziemia zmarłych już nie grzebie
A wiatr istnieć pragnie w matni
Gdyż kochałem Cię nad życia
Bo nie jedno poświęcałem
Byś stała się mym ideałem
Miłość to chęć z tobą bycia
Nie woda gasi pragnienie
Ziemia zmarłych już nie grzebie
A wiatr istnieć pragnie w matni
Gdyż kochałem Cię nad życia
Bo nie jedno poświęcałem
Byś stała się mym ideałem
Miłość to chęć z tobą bycia
czwartek, 19 grudnia 2013
Niewypowiedziane
Już nie pamiętam czasu gdy lepiej
żyło się nam, teraz ja bez Ciebie
Na sercu lżej gdy myśli zawodzą
Bądź moja, bądź jak dawniej sobą
Pamiętam ten dzień na imprezie siedziałaś
Jako jedyna z wielu słów nie wypowiadałaś
podszedłem wtedy, bo humor dopisał
Nie ma cię tutaj.. dzisiaj
Nie dają spokoju westchnienia pamiętne
pamiętam każde twe słowo, intencję..
I nie wypowiedziany wyraz z ust mych, a szkoda
moja to wina, noc była młoda...
Pokutuję sam w boleści serca
Widziałem dzisiaj Cię, najpiękniejsza
Wtedy wiedziałem, bo wena prowadziła
Nie przyspieszyłem kroku, sekunda, to była godzina
Smutek duszy, łza w mym oku
Wchodząc na most myślałem o skoku
Lecz widok twój przypomniał dobrze
Na czym mi zależy i bym odparł fobię
Nieopisane historie, wyblakłe zdjęcia
Twoje ciało i moje objęcia
Dusza za duszą w rytm błędnych kroków
Ja czuwam, byś miała zapewniony spokój...
żyło się nam, teraz ja bez Ciebie
Na sercu lżej gdy myśli zawodzą
Bądź moja, bądź jak dawniej sobą
Pamiętam ten dzień na imprezie siedziałaś
Jako jedyna z wielu słów nie wypowiadałaś
podszedłem wtedy, bo humor dopisał
Nie ma cię tutaj.. dzisiaj
Nie dają spokoju westchnienia pamiętne
pamiętam każde twe słowo, intencję..
I nie wypowiedziany wyraz z ust mych, a szkoda
moja to wina, noc była młoda...
Pokutuję sam w boleści serca
Widziałem dzisiaj Cię, najpiękniejsza
Wtedy wiedziałem, bo wena prowadziła
Nie przyspieszyłem kroku, sekunda, to była godzina
Smutek duszy, łza w mym oku
Wchodząc na most myślałem o skoku
Lecz widok twój przypomniał dobrze
Na czym mi zależy i bym odparł fobię
Nieopisane historie, wyblakłe zdjęcia
Twoje ciało i moje objęcia
Dusza za duszą w rytm błędnych kroków
Ja czuwam, byś miała zapewniony spokój...
sobota, 14 grudnia 2013
Takie tam inne historie..
Napisałbym coś o życiu, ale
nie chce narzekać ani chwalić
mówiąc jest wspaniale
chciałbym czasem zabić..
Nie tylko ja a pewność wielka
Nie wiem co ze sobą zrobić
Taka tam życiowa rozterka
Zostawić, czy pić by bardziej sie dobić
Memento Mori codziennie
Cmentarz zza okna woła
Jestem sam, a w sercu bezdennie
Choć nie czas i miejsce, to na mnie pora
Rozterka, czy argument
Myślenie tak, a czyny nie
Gdybym miał fundament
Życia, w końcu uśmiechnąłbym się
Wiadomo, nie zawsze dobrze
Być musi, ale gorzej było
Rozpadło się jak w drodze
Auto, teraz wieź mnie kobyło
Złośliwość rzeczy martwych
Zmian się nie doczekam
Pośród druchów dawnych
Przyjacielu nadbiegam
Czas... zmienił cię
oszczędził cierpień
Powiedziałeś "Kocham Cię"
Do damy serca, pięknie
Ja się wyżalę, nie mam
Siły, chęci, dnia bez kofeiny
W końcu test życia zdam
Może będą zaręczyny
Pomarzyć daj, wysłucham cię
Jak dawniej, bo każdy przyjaciel
To jedno właśnie wie
Nigdy nie było inaczej...
Lecz teraz powiedz
Proszę, gdzie tak patrzą
Dla nich jest ten, to wiesz
Pieniądz najlepszą płacą
Mnie biednego nikt tu nie chce
Paranoja to jedyne co mam
Pragnę czegoś więcej
I choć mnie zapomnieli, ja ich znam
Każdy słabość okazuje skrajnie inaczej
Często płacze, łez potok
Inny w sercu ma kre która pływa na dnie
A jeden na milion wykonuje skok
Pewność mam i to mnie trzyma
Kiedyś będzie przyjaciel
Ważny jak rodzina
I będzie tak jak dawniej... inaczej...
czwartek, 5 grudnia 2013
Pragnę to zmienić
W szklarni poglądów, sami, zwyciężeni
Pragniemy wykrzyczeć swoje zdanie, nie możemy
Dojrzewamy, uczymy się, wbrew starym wartościom
Nie dajemy się zmylić, do prawdy już prosto
Wnet słyszymy zew, nieodporni na impuls
Dają nam nadzieję końca cierpień.. psikus..
My baranki na rzezi, ogłupieni przemowami
Przegrywamy bitwę, zostajemy sami...
Kto manipuluje dowiedziono nam dawno
Wielki światowy rząd nazwany spółką jawną
Partnerstwo i pomoc wśród elity grona
Nikt nie zadaje pytań, prawda wygłoszona
Wierzymy w karme, przeznaczenie, wolny wybór
Łudzimy się etyką, religia, kwestią gustu bądź wstydu
To wszystko na nic i marne nawet działanie przeciw
Pieniądz rządzi światem, nikt nie pyta osób trzecich...
Pragniemy wykrzyczeć swoje zdanie, nie możemy
Dojrzewamy, uczymy się, wbrew starym wartościom
Nie dajemy się zmylić, do prawdy już prosto
Wnet słyszymy zew, nieodporni na impuls
Dają nam nadzieję końca cierpień.. psikus..
My baranki na rzezi, ogłupieni przemowami
Przegrywamy bitwę, zostajemy sami...
Kto manipuluje dowiedziono nam dawno
Wielki światowy rząd nazwany spółką jawną
Partnerstwo i pomoc wśród elity grona
Nikt nie zadaje pytań, prawda wygłoszona
Wierzymy w karme, przeznaczenie, wolny wybór
Łudzimy się etyką, religia, kwestią gustu bądź wstydu
To wszystko na nic i marne nawet działanie przeciw
Pieniądz rządzi światem, nikt nie pyta osób trzecich...
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Taki tam szeleszczący wierszyk ;)
Wicher wieje, wiatr szaleje
Płaczą lasy, szepcą knieje
Nieszczęśliwie w szybę stuka
Chłód i deszcz, niejedna struga
Wraz z deszczem szaleją dusze
W serce biją szare kusze
Słychać strzały i syk z góry
Sądzi szczerze bez obłudy
Ten co żywo żywot daje
Przy którym nawet czas staje
Porywiste wiatry gasną
I łzy mają myśl też własną
Tam z wysoka, z nieboskłonu
Razi za pomocą gromu
Co dał dawno teraz bierze
Bóg, co w każdej był już erze
Płaczą lasy, szepcą knieje
Nieszczęśliwie w szybę stuka
Chłód i deszcz, niejedna struga
Wraz z deszczem szaleją dusze
W serce biją szare kusze
Słychać strzały i syk z góry
Sądzi szczerze bez obłudy
Ten co żywo żywot daje
Przy którym nawet czas staje
Porywiste wiatry gasną
I łzy mają myśl też własną
Tam z wysoka, z nieboskłonu
Razi za pomocą gromu
Co dał dawno teraz bierze
Bóg, co w każdej był już erze
piątek, 29 listopada 2013
O sobie w poezji ;)
Coś targa emocjami i nie wiem dlaczego
Stare już mnie męczy, dusza pragnie nowego
Tyle doznań ile ścian targa mną w sekundzie
Minęło wiele lat, ja wciąż w pierwszej rundzie
Emocjami zabijam otaczające mnie fobie
Żadne tchnienie już dawno nie mieści się w normie
Nie narzekam już na ułudę i niedosyt
Wena mnie prowadzi, reszcie został tylko podziw
Każdy młodopolski poeta chciał tej nirwany
Kochany czy odrzucony, był częścią pokonany
Dziś inaczej określę się mianem spełnionego
Gdyż ma dusza i ciało łączą wenę do jednego
To jest ten stan umysłu, paradoks życia
Chcąc lepszego bytu, nie ma lepszego bycia
Pewność mym sztandarem, to wywyższa mnie nad innych
To normalny ja, bo najdziwniejszy z dziwnych
Stare już mnie męczy, dusza pragnie nowego
Tyle doznań ile ścian targa mną w sekundzie
Minęło wiele lat, ja wciąż w pierwszej rundzie
Emocjami zabijam otaczające mnie fobie
Żadne tchnienie już dawno nie mieści się w normie
Nie narzekam już na ułudę i niedosyt
Wena mnie prowadzi, reszcie został tylko podziw
Każdy młodopolski poeta chciał tej nirwany
Kochany czy odrzucony, był częścią pokonany
Dziś inaczej określę się mianem spełnionego
Gdyż ma dusza i ciało łączą wenę do jednego
To jest ten stan umysłu, paradoks życia
Chcąc lepszego bytu, nie ma lepszego bycia
Pewność mym sztandarem, to wywyższa mnie nad innych
To normalny ja, bo najdziwniejszy z dziwnych
sobota, 23 listopada 2013
Piersi
Dziś tematem poruszonym będzie narząd opiewany
Który choć prostej budowy i w licznie mnogiej
Obiektem męskich starań, gdyż miesza w głowie
I gdy się go widzi jest wręcz odruchowo zapamiętany
Gładki na zewnątrz, najpiękniejszy w świecie
Naturalnie postawny niczym powojenny pomnik wodza
Przez wszystkich lubiany, przynoszący urodzaj
Uzupełnia najpiękniej posturę kobiecie
I czy on potrzebny by istnieć w pełni ?
Zawróci rozwój czy postępu jest zapowiedzią ?
Nazwać go narzędziem czy też pięknem dokonanym ?
Dla mnie ważny, przyćmiewa mi słońca wstęgę promieni
Lepsze dni zwiastuje, choć ekonomiści jak go upiększyć nie wiedzą
Tym Hera, Zeusa pokonuje w byciu pięknym na Olimpie marnym
piątek, 22 listopada 2013
Pierwszy sonet
Ignorancja na ludzkie cierpienie władzę prawi dookoła
Jedni chcą być lepsi, drudzy niczym mnich o nic nie proszą
W samotności, bólu, nirwanie swe dusze ku lepszemu unoszą
Dla trzecich zaś życie to żart, a wbrew pozorom prawda zawsze goła
Wszyscy pragną lecz w innym tego sensie, uczucia określają
Nie wyrzekną się marzeń jak bogacz dobytku swych przodków
Szukają niektórzy tego czego nie mogli doznać nawet w zarodku
I jak pisarz proszą o ostatecznego nadejście, bo nic prócz tego nie mają
Ale czy to słuszne i tak jak w zwojach wyższego nam pisane ?
Czy też obraliśmy kurs by stalowe nerwy niczym łańcuchy zrywać ?
A może istniejemy, gdyż to rzecz nam przez samych siebie oddana ?
Jedna jest prawda w prawie i śmierć prowadzi egzekucję bądź goi ranę
Człowiek wiedziony jest przez gąszcz, by każdy jeden dech zdobywać
Póki istnienie jest słuszne, póty dusza sądzi sama i wnioski głęboko ukrywa
Mam nadzieję że się spodoba :D
Jedni chcą być lepsi, drudzy niczym mnich o nic nie proszą
W samotności, bólu, nirwanie swe dusze ku lepszemu unoszą
Dla trzecich zaś życie to żart, a wbrew pozorom prawda zawsze goła
Wszyscy pragną lecz w innym tego sensie, uczucia określają
Nie wyrzekną się marzeń jak bogacz dobytku swych przodków
Szukają niektórzy tego czego nie mogli doznać nawet w zarodku
I jak pisarz proszą o ostatecznego nadejście, bo nic prócz tego nie mają
Ale czy to słuszne i tak jak w zwojach wyższego nam pisane ?
Czy też obraliśmy kurs by stalowe nerwy niczym łańcuchy zrywać ?
A może istniejemy, gdyż to rzecz nam przez samych siebie oddana ?
Jedna jest prawda w prawie i śmierć prowadzi egzekucję bądź goi ranę
Człowiek wiedziony jest przez gąszcz, by każdy jeden dech zdobywać
Póki istnienie jest słuszne, póty dusza sądzi sama i wnioski głęboko ukrywa
Mam nadzieję że się spodoba :D
czwartek, 21 listopada 2013
Nie dla każdego
Moje życie, jak pasmo nieszczęść ciągnie się zawiłe
Żyć tu i teraz, doświadczać cierpień nie jest miłe
Manipulacja ze strony rówieśników, to rutynowe
Gdy wyzwiska się kończą, to zaczynają się nowe
Nikt nie pamięta chwili gdy potrzebował wsparcia
Pewnie większość mi bliskich nie zna mego rozdarcia
Tylko w klatce trzymam marzenie z serca głębi..
Samotność oko w oko ze sobą, inni bezwiedni..
Myślę bez sensu to ciągnąć, po co mi marzenia
Przecież i tak śmierć to sens mego istnienia
Tutaj stawiam pytanie, a odpowiedź chciałbym dostać
Po co mam się poddać jeśli mogę więcej doznać ?
Pewnie teraz myślisz, że to bardzo nielogiczne
Pisać o swym bólu i być pozytywnym w tym liście
Nie uważam tego za głupotę wręcz przeciwnie sądzę
Jeśli było źle, musi być lepiej - Do tego dążę !
Żyć tu i teraz, doświadczać cierpień nie jest miłe
Manipulacja ze strony rówieśników, to rutynowe
Gdy wyzwiska się kończą, to zaczynają się nowe
Nikt nie pamięta chwili gdy potrzebował wsparcia
Pewnie większość mi bliskich nie zna mego rozdarcia
Tylko w klatce trzymam marzenie z serca głębi..
Samotność oko w oko ze sobą, inni bezwiedni..
Myślę bez sensu to ciągnąć, po co mi marzenia
Przecież i tak śmierć to sens mego istnienia
Tutaj stawiam pytanie, a odpowiedź chciałbym dostać
Po co mam się poddać jeśli mogę więcej doznać ?
Pewnie teraz myślisz, że to bardzo nielogiczne
Pisać o swym bólu i być pozytywnym w tym liście
Nie uważam tego za głupotę wręcz przeciwnie sądzę
Jeśli było źle, musi być lepiej - Do tego dążę !
niedziela, 17 listopada 2013
Nad Dunajcem
Pośród kilku drzew nad Dunajcem pięknym
Siedzieli młodzi w uścisku namiętnym
Chwila nie mijała, a wiła się jak w wieczność
Przy takiej atmosferze nawet chmury zaczęły blednąć
Słońce promieniało niczym dziecko w dniu urodzin
Czas spowalniał w miarę upływu godzin
Wiatr wprowadzał w życie powiew czyniący dreszcze
Poeta lokalny przy tym cytował wiersze
O urodzie swej damy, choć nigdy nie wystarczająco
O tym jak w chłodny dzień przez uczucie mu gorąco
O planach na przyszłość i ślubnym kobiercu
By nie zapomniała kto ma ją głęboko w sercu
Trzymają się za ręce, zapomnieli o świecie
Lat po dwadzieścia, a w głowach ich już dziecię
Chłopczyk, czy dziewczynka? Nie nam to już wiedzieć
Teraz trzeba ich zostawić, by mogli sami posiedzieć...
Mam nadzieję, że się podobało :D
Siedzieli młodzi w uścisku namiętnym
Chwila nie mijała, a wiła się jak w wieczność
Przy takiej atmosferze nawet chmury zaczęły blednąć
Słońce promieniało niczym dziecko w dniu urodzin
Czas spowalniał w miarę upływu godzin
Wiatr wprowadzał w życie powiew czyniący dreszcze
Poeta lokalny przy tym cytował wiersze
O urodzie swej damy, choć nigdy nie wystarczająco
O tym jak w chłodny dzień przez uczucie mu gorąco
O planach na przyszłość i ślubnym kobiercu
By nie zapomniała kto ma ją głęboko w sercu
Trzymają się za ręce, zapomnieli o świecie
Lat po dwadzieścia, a w głowach ich już dziecię
Chłopczyk, czy dziewczynka? Nie nam to już wiedzieć
Teraz trzeba ich zostawić, by mogli sami posiedzieć...
Mam nadzieję, że się podobało :D
piątek, 15 listopada 2013
Wyznanie
Gdybym był wszechmogący, zamienił bym nas
W coś czego nam brakuje, czas...
Sprawiłbym dla Ciebie koronę ze szczęścia
Berło z czułości matczynej, jako tron twój wszechświat
Ach.. Piękne to zamiary..
Lecz zanim coś odłożę, to będę już stary
Ale wciąż mam nadzieję, że pomożesz mi mentalnie
Pragnę pielęgnować naszą miłość nieustannie
Mogę Ci tylko zerwać z łąki kwiatów bukiet
Gdy jesteś głodna, ulubione ciasto upiec
Powiedzieć dziękuję, że jesteś ze mną
Przysiąc Ci wierność, Tyś dla mnie jedną
Nie wyobrażam sobie życia bez mojej damy serca
Wyjątkowej i jedynej w głębi duszy potrzebnej do szczęścia
Jesteś moją królewną, ja dla Ciebie chcę najlepiej
Tak mi podpowiada wnętrze, reszta zależy od Ciebie
Na usprawiedliwienie mojej marnej postawy
Przypomnę tylko, że każdy ma wady
Za to kocha się przecież drugiego człowieka
Moje serce wbrew pozorom nie próżnuje, gdy na Ciebie czeka
Każda sekunda w samotności wciąż zabija
My nieśmiertelni przy sobie jak chwila..
Ulotna niczym liść na wietrze życia zrozum
Ty moim ideałem, mówi Serce i Rozum
Wraz z narodzeniem świata byliśmy sobie przeznaczeni
Błogosławieństwo otrzymaliśmy od Matki Ziemi
To nigdy się nie zmieni, nawet chcąc nie zniszczysz tego
Początek związku zwykle początkiem czegoś dobrego...
Dziękuję za chwile uwagi i proszę o ocenę moich wypocin ;)
W coś czego nam brakuje, czas...
Sprawiłbym dla Ciebie koronę ze szczęścia
Berło z czułości matczynej, jako tron twój wszechświat
Ach.. Piękne to zamiary..
Lecz zanim coś odłożę, to będę już stary
Ale wciąż mam nadzieję, że pomożesz mi mentalnie
Pragnę pielęgnować naszą miłość nieustannie
Mogę Ci tylko zerwać z łąki kwiatów bukiet
Gdy jesteś głodna, ulubione ciasto upiec
Powiedzieć dziękuję, że jesteś ze mną
Przysiąc Ci wierność, Tyś dla mnie jedną
Nie wyobrażam sobie życia bez mojej damy serca
Wyjątkowej i jedynej w głębi duszy potrzebnej do szczęścia
Jesteś moją królewną, ja dla Ciebie chcę najlepiej
Tak mi podpowiada wnętrze, reszta zależy od Ciebie
Na usprawiedliwienie mojej marnej postawy
Przypomnę tylko, że każdy ma wady
Za to kocha się przecież drugiego człowieka
Moje serce wbrew pozorom nie próżnuje, gdy na Ciebie czeka
Każda sekunda w samotności wciąż zabija
My nieśmiertelni przy sobie jak chwila..
Ulotna niczym liść na wietrze życia zrozum
Ty moim ideałem, mówi Serce i Rozum
Wraz z narodzeniem świata byliśmy sobie przeznaczeni
Błogosławieństwo otrzymaliśmy od Matki Ziemi
To nigdy się nie zmieni, nawet chcąc nie zniszczysz tego
Początek związku zwykle początkiem czegoś dobrego...
Dziękuję za chwile uwagi i proszę o ocenę moich wypocin ;)
środa, 13 listopada 2013
Internetowa bliskość
Był chłodny marcowy wieczór gdy poznali się na czacie
Ona trochę chorowała jak to czasem bywa ,znacie
Miała piękne blond włosy i choć on jeszcze nie wiedział
To skrycie w sercu zalążek dobroci do damy siedział
Wymienili się danymi Ona : 'jestem Paulina'
'Miło poznać ,Bartek' tak rozmowa się zaczyna
Miał nadzieję porozmawiać o tym co u niej słychać
Skrycie w sercu sądził 'Nie mogę bez niej oddychać'
Tak mijały im minuty przy ciekawej konwersacji
Nie wiedział dlaczego poczuł się jak w filmie akcji
Coś mu w głowie zaświtało ,lecz nie wiedział co to
Drugi głos tej paranoi prosił 'przestań idioto'
On nie słuchał prosił tylko aby to nie był sen
Błagał w skryciu Pana Boga 'niech to będzie ten dzień'
Napisał jej krótki wierszyk i choć myślał ,że się zbłaźni
Oczekując na jej wyrok był jak karp w parowej łaźni
Jak ogniki zaświeciły jego zielonkawe oczy
Teraz wiedział ,że za damą w ogień skoczy...
Gdy pisała 'zaraz wracam' jego dusza umierała
Patrząc w ekran akcja serca momentalnie zastygała
On chciał przy niej ,choć przez pismo poczuć duszę pokrewną
Paulina nie wiedziała lecz była mu w tym potrzebną
On nie wiedział ,że to było im obu pisane
Wtedy myśląc o niej nie jak dziewce ,ale damie
Wznosił ręce do góry w geście zachwytu z przyjaźni
Każdy był tym co napisał ,chociaż tylko w wyobraźni...
'Nie dam rady nie tęsknić za tą cudną kobietą,
Bez uczuć do niej nie byłbym poetą'
To myśląc napisał następny wierszyk
Miał nadzieję że kobieta go nie odrzuci po raz pierwszy
Spotkał się z jej aprobatą co go mocno uderzyło
Niczym fala po wybuchu ,że aż zadudniło
Chciał ją zobaczyć w realnym świecie
Gdyż czuł się mężczyzną przy tej kobiecie
Chciał ja wychwalać i hymny o niej pisać
Niestety bez muzy nie mógł nawet oddychać
Uzależnił się od myśli 'kiedyś ją zobaczę'
Lecz dalej głos fobii powtarzał 'Nie da się..'
Nie mógł się pogodzić z myślą o tak marnym końcu
Chociaż kochał ,a nie wiedział jeszcze jak był w kojcu
Myśląc 'powiem co mi zawsze leżało na wątrobie
z tobą moja kochana przezwyciężę fobie
Między niebem ,a Ziemią patrzeć na obraz nieba
Przy Tobie taka nachodzi mnie potrzeba
Znajomość ze mna nie przyrządzi Ci krzywdy
I nie dam Cię zranić kochana nigdy !
Wiem co pewnie chcesz powiedzieć ,ale cóż
Mam dylemat bo pisałem "Kocham" już
Myślisz że ja jestem taki jak inni
okrutnik i cham ,lecz podobno niewinny'
Ta dywersja co do mojej osobowości
Nie przysposabia mnie do radości
Gdy siedzę przy damie to zawsze mój umysł
Widzi tam Ciebie . Na pewno rozumiesz !
Twoje piękno nieskalane jak poczęcie Boga
Stracić z tobą choć sekundę to prawdziwa trwoga
I mówiąc o tym powiem nareszcie
'Przyniosłaś do życia mojego ogromne szczęście'
nie było jej parę dni ,on nie chciał zapomnieć
Tonął w morzu samotności ,chciał jej twarz przypomnieć
Lecz ona nie dawała znaku , a na profilu komunikator
'niedostępna ' rozgłaszał światu,chociaż to pewnie zator
Zastój pomiędzy tą parą samotnych w sieci
Nikt z nich nie wiedział kiedy wyszli za śmieci
Nie oglądali się za siebie tylko mieli tą złudną nadzieje
Oboje myśląc o drugiej połówce ,likwidując cudze cierpienie
Płomyk nadziei wskazywał na to że razem będą...
Tekst ten został napisany ponad rok temu, a imiona w nim zawarte są przypadkowe
poniedziałek, 11 listopada 2013
czwartek, 7 listopada 2013
Walka
Życie, szkoła przetrwania dla wytrwałych
To jak je prowadzimy zależy od nas samych
Także gdzie, z kim i kiedy obieramy ścieżkę
Trzeba dobrze wybrać, a wybory mamy ciężkie
Patrząc w lustro nie jeden powie "Ale potwór"
Inny choć widzi, prowadzi prawdzie opór
Samotne życie, bez celu i chęci nie jest łatwe
Trzeba prowadzić manifest i zamienić sen w prawdę
Odosobnienie od zaranie dziejów razem z nami
By to odeprzeć trzeba usiąść za sterami
Z marzeniami, najlepiej o drugiej połowie
Pośród zgiełku bitwy, wtedy trochę ciszej w głowie
Walka jest dla każdego i dlatego walczmy
Kiedy zabrzmi róg, z alter ego tańczmy
By na końcu ścieżki mogliśmy mówić szczerze
Osiągnąłem cel, teraz mogę kochać Ciebie
To jak je prowadzimy zależy od nas samych
Także gdzie, z kim i kiedy obieramy ścieżkę
Trzeba dobrze wybrać, a wybory mamy ciężkie
Patrząc w lustro nie jeden powie "Ale potwór"
Inny choć widzi, prowadzi prawdzie opór
Samotne życie, bez celu i chęci nie jest łatwe
Trzeba prowadzić manifest i zamienić sen w prawdę
Odosobnienie od zaranie dziejów razem z nami
By to odeprzeć trzeba usiąść za sterami
Z marzeniami, najlepiej o drugiej połowie
Pośród zgiełku bitwy, wtedy trochę ciszej w głowie
Walka jest dla każdego i dlatego walczmy
Kiedy zabrzmi róg, z alter ego tańczmy
By na końcu ścieżki mogliśmy mówić szczerze
Osiągnąłem cel, teraz mogę kochać Ciebie
piątek, 25 października 2013
Powiew Ciszy
Życie na krawędzi moralności, ciągła impreza
Do tego dzisiaj każda młoda osoba zmierza
Patrząc wstecz widzi tylko kilku znajomych
Przez to po kilku latach wielu wykończonych
Powrót do domu, a w głowie słowo bania
Na chamski podryw nie jednorazowo starania
Chociaż to się w końcu nudzi, nie czas w miejscu stanie
I opinia się nie zmieni, lecz jak z marmuru zostanie
Już byłem w tym stanie, pozostał tylko powiew ciszy
Życiowy blef by nie widzieli, to sercowy zryw niszy
Wydaje się to głupi i niepotrzebne nikomu
Człowiek zmienia zdanie będąc samotnie w domu
Dusza płacze, ciało pragnie uciec- nie ma dokąd
Patrząc na przyjaciół serce zmienia osąd
Było się wielkim, a teraz wielkość określa się w myślach
Można być za słabym, lecz lufy do skroni nie przystaw
Życie to walka i kabaret jednocześnie od startu do mety
Jesteś jak DJ dobre i poniżej poziomu sety
Nie mi oceniać jak to i po co żyjesz teraz
Dziś się poddając nie żyjesz... umierasz
Powiew ciszy chłodny niczym wiatr z cmentarza
Niektórzy się zlękną, inny powie tak się zdarza
Cisza niczym takt i słowo, najgorsza sama
Dla mnie ciągle zacna niczym najpiękniejsza dama
specjalne podziękowania dla osób które mnie natchnęły tj
-Andrzej Jankowski
-Konrad Iglar
oraz dla tych którzy chcieli pomóc ale im sie nie udało :D
-Klaudia Czajka
-Robert Popielarski
-Jarek Sroka
-Dawid Kulikowski
Dziękuję :D
środa, 23 października 2013
Gwieździsta noc
Gwieździsta noc rozświetla ulice po brzegi
Amor trafia strzałą, a trafiony zaczyna przedbiegi
Jeden pieniądz dziś wyda na imprezę wieczorem
Drugi w kwiaciarni powie "Bukiet róż biorę"
Obojętne na którym skrawku to Ziemi
Schemat tej nocy do końca się nie zmieni
Czy na zabawie, czy może na wypadzie
Tam czyha to i nie wie jak na razie
Zacznie się zbiór chwil przy tym drugim
Będzie im wesoło czy polecą łez smugi
To nie do końca musi się kończyć dobrze
Lecz jedno wiem ja z moimi wyznaniami zdążę
Chociaż w nostalgii samotnie przy biurku
Wierzę dziś w los zawsze na posterunku
I na jedyną wiem nigdy nie skończę czekać
Jeśli to czytasz nie musisz jak ja zwlekać
Amor trafia strzałą, a trafiony zaczyna przedbiegi
Jeden pieniądz dziś wyda na imprezę wieczorem
Drugi w kwiaciarni powie "Bukiet róż biorę"
Obojętne na którym skrawku to Ziemi
Schemat tej nocy do końca się nie zmieni
Czy na zabawie, czy może na wypadzie
Tam czyha to i nie wie jak na razie
Zacznie się zbiór chwil przy tym drugim
Będzie im wesoło czy polecą łez smugi
To nie do końca musi się kończyć dobrze
Lecz jedno wiem ja z moimi wyznaniami zdążę
Chociaż w nostalgii samotnie przy biurku
Wierzę dziś w los zawsze na posterunku
I na jedyną wiem nigdy nie skończę czekać
Jeśli to czytasz nie musisz jak ja zwlekać
poniedziałek, 21 października 2013
Warto...
Dziesięć dni do świąt, wtedy będą się tliły znicze
Zapełnią się cmentarze bo kiedyś opustoszały ulice
Każda litera jak i data znaczyły więcej niż teraz
Z każdym kolejnym dniem wokół młodzież umiera
Pytanie czy to już czy może pożyję więcej
Dnia i godziny nie znam dlatego też nie pędzę
Brak planów tylko cele to mój sposób by przetrwać
Do celi warto dążyć jak i łatwo nić życia zerwać
Czasem chociaż prosto dążąc innych ranić
Nie można życia jak z placu dzieci nagich spławić
Los daje mi nadzieję i często też solidne manto
Nie trzeba chcieć lecz wystarczy żyć, bo ciągle warto
Zapełnią się cmentarze bo kiedyś opustoszały ulice
Każda litera jak i data znaczyły więcej niż teraz
Z każdym kolejnym dniem wokół młodzież umiera
Pytanie czy to już czy może pożyję więcej
Dnia i godziny nie znam dlatego też nie pędzę
Brak planów tylko cele to mój sposób by przetrwać
Do celi warto dążyć jak i łatwo nić życia zerwać
Czasem chociaż prosto dążąc innych ranić
Nie można życia jak z placu dzieci nagich spławić
Los daje mi nadzieję i często też solidne manto
Nie trzeba chcieć lecz wystarczy żyć, bo ciągle warto
niedziela, 20 października 2013
Dla Niej
Siedząc dzisiaj sam uświadomiłem sobie
Brak marnej pociechy w mej skromnej osobie
Ciepła brak również i tylko 40 % rozgrzewa
Niech przeczyta to osoba którą wiersz opiewa
Przy tobie jestem niczym Ikar z Dedalem w przestworzach
Moja miłość niesie się ku Tobie ospale.. po zorzach
Pewność w uczuciu do Ciebie to jedyna opoka
Niech wróci czas z tobą jak i łza do oka
Chcieć to móc, chciej mi pomóc przezwyciężyć niemoc
Za uczucie Twe chce się każdy korzyć heros
Korzyść nie mała bo i stawka większa niż życie
Łącząc serca Nasze nie pomniejsza się ich bicie ..
Brak marnej pociechy w mej skromnej osobie
Ciepła brak również i tylko 40 % rozgrzewa
Niech przeczyta to osoba którą wiersz opiewa
Przy tobie jestem niczym Ikar z Dedalem w przestworzach
Moja miłość niesie się ku Tobie ospale.. po zorzach
Pewność w uczuciu do Ciebie to jedyna opoka
Niech wróci czas z tobą jak i łza do oka
Chcieć to móc, chciej mi pomóc przezwyciężyć niemoc
Za uczucie Twe chce się każdy korzyć heros
Korzyść nie mała bo i stawka większa niż życie
Łącząc serca Nasze nie pomniejsza się ich bicie ..
sobota, 19 października 2013
Życie w samotności
Dostałem nauczkę, los uczynił mnie biednym
Chciałem poznać Ją i być z Nią chcę jednym
Nie udało się, ponieważ jestem zbyt nieśmiały
Filozof samotnik pnący się na szczyt chwały
Daleka droga do celu bez róż w roli dywanu
Czasem w głowie sznur wijący w dali.. pomału
Nie jest mi obcy ból i cierpienie duszy samotnika
Brak miłości we mnie wysuszy pustelnika
Chciałem poznać Ją i być z Nią chcę jednym
Nie udało się, ponieważ jestem zbyt nieśmiały
Filozof samotnik pnący się na szczyt chwały
Daleka droga do celu bez róż w roli dywanu
Czasem w głowie sznur wijący w dali.. pomału
Nie jest mi obcy ból i cierpienie duszy samotnika
Brak miłości we mnie wysuszy pustelnika
poniedziałek, 14 października 2013
Rok temu ..
Może to kiedyś wróci .....
Powstała kiedyś sekta u mnie w mieście
Byłem ja z kolegą i graliśmy w najlepsze
Nie myśląc o niczym innym trenowałem basket
Parę godzin dziennie zamiast pić na ławce
Piszę o tym bo poznałem wtedy wielu
Wracałem umorusany jak stół z TVN-u
Wszystko tylko po to by móc się wyżyć
Jestem graczem, gram po to by żyć
Rozkręcaliśmy się jak funkcja a kwadrat
Nowy przeciwnik z nami chętnie zagrał
Zdziwienie na twarzach było zwykle wielkie
Nie dowierzali ale graliśmy pięknie
Mijają miesiące a nas wciąż przybywa
Jeden skręca 5g drugi o 5 wygrywa
Cały tydzień gramy aż do pierwszej krwi
Tylko po to by spełnić najskrytsze sny
Była to historia moja piękna z życia
Teraz marzenia to powód wódki picia
Cały rok ekipa z jedynki nierozłączna
Nawet po rozbiciu buźki nikt nie zmądrzał
Październik się kończył i plan się powiódł
Do pierwszego śniegu gramy mimo mrozu
Melanż za melanżem teraz dominuje
Niebawem nikomu wieczór nie pasuje
Chowamy sprzęt zima się zaczyna sroga
Kieszeń mimo bogactw przeżyć jest uboga
A u Boga za picem wspomnienia te chowam
Pragnę by wróciły i nic nie dodam ..
niedziela, 13 października 2013
Podboje
Dla niej
Jej dotyk to marzenie,dla niego była najsłodsza
Los tak chciał, że byli rzadko razem sami
Lecz nikt nie przeczuwał że on zakochany
Planował spacer, imprezę, byle mieć pretekst
Za nieśmiałością poszły plany, razem z nimi kretes
To obojętne komu mówił o problemie
Słuchali tego, bo romanse są dziś w cenie
Przyszedł czas, gdy zrobił pierwszy krok
Trochę za późno wszedł w miłości krąg
Marzenie bycia z Nią silne jak nerwy chirurga
Słyszał ten takt, przy Niej jego serce współgra
Obojętna mu była opinia innych wokół
Muza to Ona jego podboje to dla niej cokół
Tak prawdę mówiąc, to zostało mu jedno marzenie
Być tym jedynym dla niej na każde skinienie ....
czwartek, 10 października 2013
Rozterka
Nagły przypływ weny ...
Mijają godziny, mijają też lata
I mija me życie bez pani tego świata
Czekam samotnie na przyjście damy
Boże.. czy będę wysłuchany ?
Topię me smutki, zapomnieć pragnę
Tak jest i było zawsze.. dokładnie..
Choć wiem, że dam radę.. niestety..
Nie jestem godny prawdziwej kobiety.
Boję się zranić mą skromną osobą
strach powiązany nie z sercem, a z głową
Pragnienie szczęścia tym razem silniejsze
Me Amo.. z tobą chwile piękniejsze
Pokaż że pragniesz, ja zrobię to samo
Dziś jako rycerz proszę cię damo
Daj mi ten powód by czuć się spełnionym
Pokochaj ! Obdarz uczuciem szalonym !
środa, 29 maja 2013
Tylko we dwoje
Wszystko zaczęło się od niewinnej randki
Podryw to był do pięknej swatki
Przypadek ? A jednak im się udało
Może dlatego że tak nigdy nie stało
Być albo kochać pytali wzajem
Wybrali miłość, serce nie kłamie
Choć wichry cierpienia targały młodych
Pragnienie spełnienia żądało zgody
Tak zrodzone uczucie z zauroczenia
Teraz się zmienia w poczucie cierpienia
Za drugą połowę chcieliby oddać życie
Godnie to przeżyć, tętna słyszeć bicie
Pewnego razu spadło jak grom z nieba
Dwa miesiące życia, a jego pot zalewa
Nic nie można zrobić, możecie czekać
Przekazał jej wiadomość - kochanie umierasz
Bez łzy niczym muza mityczna
Westchnęła ta bohaterka tragiczna
"Zanim odejdę bez Ciebie do grobu
Obiecaj ! Przyrzeknij przy Panu Bogu
Nigdy nie płakać po mojej śmierci
Gdy znajdziesz kobietę, kochać jej dzieci
Nie żyć w nostalgii tylko spełnić swe życie"
-Wtem kochanek wyciągnął nóż skrycie-
Jej stan był gorszy a on to przygotował
Sumienie by go dręczyło gdyby nie spróbował
"Już koniec kochana odejdę z tobą
Jesteś jedyną dla mnie osobą"
Te słowa mówiąc podciął swe żyły
Bez skazy związek krople skończyły
A luba reakcją szybką na to zdarzenie
Odcięła tlen i znikło cierpienie ..
Podryw to był do pięknej swatki
Przypadek ? A jednak im się udało
Może dlatego że tak nigdy nie stało
Być albo kochać pytali wzajem
Wybrali miłość, serce nie kłamie
Choć wichry cierpienia targały młodych
Pragnienie spełnienia żądało zgody
Tak zrodzone uczucie z zauroczenia
Teraz się zmienia w poczucie cierpienia
Za drugą połowę chcieliby oddać życie
Godnie to przeżyć, tętna słyszeć bicie
Pewnego razu spadło jak grom z nieba
Dwa miesiące życia, a jego pot zalewa
Nic nie można zrobić, możecie czekać
Przekazał jej wiadomość - kochanie umierasz
Bez łzy niczym muza mityczna
Westchnęła ta bohaterka tragiczna
"Zanim odejdę bez Ciebie do grobu
Obiecaj ! Przyrzeknij przy Panu Bogu
Nigdy nie płakać po mojej śmierci
Gdy znajdziesz kobietę, kochać jej dzieci
Nie żyć w nostalgii tylko spełnić swe życie"
-Wtem kochanek wyciągnął nóż skrycie-
Jej stan był gorszy a on to przygotował
Sumienie by go dręczyło gdyby nie spróbował
"Już koniec kochana odejdę z tobą
Jesteś jedyną dla mnie osobą"
Te słowa mówiąc podciął swe żyły
Bez skazy związek krople skończyły
A luba reakcją szybką na to zdarzenie
Odcięła tlen i znikło cierpienie ..
sobota, 16 marca 2013
Pech zakochanych
Historia pary.....
Zarażony życiem
Zakuty w nostalgii
Zniszczony piciem
Gdy bliscy umarli
Chciał być jak każdy
Mieć żonę i dzieci
Kupić dom na raty
A w tym dobre chęci
Blisko było szczęście
Lecz on sam daleko
Choć był przy kobiecie
I co w tym jest złego ?
Kochali się mocno
Nie mieli bobasa
Lecz w domu smutno
Problemem jest kasa
Z dala od wygód
Mieszkali w środku lasu
Szukając przygód
Gdyż mieli dużo czasu
Wyszli na spacer
Jak zwykle o wschodzie
Wnet deszcz jak laser
Stanął na przeszkodzie
Skryli się pod drzewem
Całując namiętnie
Lecz wąż postępował
Ku nim konsekwentnie
Pełzał po plecach
Myślała że chłopak
Ugryzł w objęciach
Lecz było na opak
Nagle zemdlała
Już w domu pod kołdrą
I się przywitała
Z kostuchy hordą
Poranek nadszedł
Chciał ją pocałować
Uśmiech mu zrzedł
Jak chciał ją oglądać
Ratunku szukał
A jej wyschnięte ciało
Hen ku niebiosom
Już się kierowało
On niczym romeo
Flaszkę wyjął z barku
Odeszłaś nadziejo
Jak pot spłynął z karku...
piątek, 15 marca 2013
Uczucie
Uczucie
Wiersz o ... sami zdecydujcie.
Miłość nie wybiera
Miłość prawdy szuka
Lecz czy ja odnajdzie
To inna nauka …
Człowiek dziś jak zwierze
Czeka byle by przeżyć
W te słowa na papierze
Nie jest w stanie uwierzyć
To psychiczna rozterka
Gdy na twym sercu cieplej
Gdy ktoś na Ciebie zerka
Uczucie to coś więcej
Chcesz pisać o tej damie
Lecz wolisz odejść w mroku
Czekać na jej wezwanie
Siedząc przy jej boku
Boisz się ja zranić
nie patrzysz się za plecy
I nie daj się omamić
Bo kochasz ja do śmierci ...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
