poniedziałek, 22 grudnia 2014
poniedziałek, 15 grudnia 2014
Bo kocham ...
Dziś uświadomiony, nie siedzę w żałobie
Niczym płaczki z mitologii na grobie
I nie opłakuję, bo nie mam już czego
Od braku, brak czegoś lepszego
Głowa ma czysta, myśli płynniejsze
Życie wcale nie jest piękniejsze
Jest tylko tu większa skala szarości
Od przezroczystości, do czerni garści
Patrzę na świat i nie pławię się wcale
Bo nie ma po co upajać się w szale
Miłość istnieje i w tym trzeba trwać
Szkoda, że niektórzy lubią miłość grać
Tak bywa i w tej krótkiej chwili
Młodzi, starzy znów się poróżnili
A ja nie mam problemów tej natury
Bo kocham kochać, a to nie bzdury.
Niczym płaczki z mitologii na grobie
I nie opłakuję, bo nie mam już czego
Od braku, brak czegoś lepszego
Głowa ma czysta, myśli płynniejsze
Życie wcale nie jest piękniejsze
Jest tylko tu większa skala szarości
Od przezroczystości, do czerni garści
Patrzę na świat i nie pławię się wcale
Bo nie ma po co upajać się w szale
Miłość istnieje i w tym trzeba trwać
Szkoda, że niektórzy lubią miłość grać
Tak bywa i w tej krótkiej chwili
Młodzi, starzy znów się poróżnili
A ja nie mam problemów tej natury
Bo kocham kochać, a to nie bzdury.
niedziela, 14 grudnia 2014
niedokończone
Zakłopotany, wystraszony, strzęp człowieka
Szuka odpowiedzi, kiedy przyjdzie pociecha
Jak długo jeszcze musiał będzie sobie wmawiać
Że szczęście samo przyjdzie, a on nie chce nic ponaglać
Bez wiary w siebie, zamknięty niczym brama
Kłębek nerwów, sprawa nie do rozwikłania
Kolejne deszcze, jak promienie słońca znosi
nikomu nic nie mówi, lecz o rychły koniec prosi
Ta alienacja, dominacja siebie, na bok odłożone wpływy
Pozwalają mu dostrzec wcześniej pomijane negatywy
I to że że zmienić się pragnął od zawsze bardzo
Lecz wydawał kolejne sto, by dalej brnąć w to bagno
czwartek, 27 listopada 2014
Mając pewność
Mając pewność co robię
Czuję tą satysfakcję z czynu
Choć przez to nie zawsze w zgodzie
To walczę o swoje, a pewność to wymóg
Nie mam niestety palmy pierwszeństwa
Ale brnę ku niej niczym pegaz na tłumem
Można mnie ująć za szaleńca
Lecz robię co lubię i kontynuuję to dumnie
Nie patrzę wstecz, bo to zamyka oczy na wiele spraw
Nie badam ksiąg antycznych, przeszłości
W obawie, że przeszłość dosięga jak kat
A dumny jak paw, piszę i walczę jako Guru Miłości
Nie znałem się nigdy na poezji
Chociaż nigdy było też wczoraj
Wielu mówi, iż brak mi finezji
Finezja ? To zaburzenia autora
Mogę mówić co myślę, bo ma to wpływ
A niekonsekwentnie nigdy nie postąpię
Słowem, moje życie to morski wpływ
Inni przeze mnie się topią, bądź w fascynacji ciągną do mnie
Przytomnie zawsze, bez wiecznego usprawiedliwienia
Żyję swoim tempem, swoimi zasadami i nie żałuję
Pragnę wysłuchać, jeśli masz mi coś do powiedzenia
To wysłucham chętnie, bo synergię z każdym czuję
Czuję tą satysfakcję z czynu
Choć przez to nie zawsze w zgodzie
To walczę o swoje, a pewność to wymóg
Nie mam niestety palmy pierwszeństwa
Ale brnę ku niej niczym pegaz na tłumem
Można mnie ująć za szaleńca
Lecz robię co lubię i kontynuuję to dumnie
Nie patrzę wstecz, bo to zamyka oczy na wiele spraw
Nie badam ksiąg antycznych, przeszłości
W obawie, że przeszłość dosięga jak kat
A dumny jak paw, piszę i walczę jako Guru Miłości
Nie znałem się nigdy na poezji
Chociaż nigdy było też wczoraj
Wielu mówi, iż brak mi finezji
Finezja ? To zaburzenia autora
Mogę mówić co myślę, bo ma to wpływ
A niekonsekwentnie nigdy nie postąpię
Słowem, moje życie to morski wpływ
Inni przeze mnie się topią, bądź w fascynacji ciągną do mnie
Przytomnie zawsze, bez wiecznego usprawiedliwienia
Żyję swoim tempem, swoimi zasadami i nie żałuję
Pragnę wysłuchać, jeśli masz mi coś do powiedzenia
To wysłucham chętnie, bo synergię z każdym czuję
poniedziałek, 10 listopada 2014
Kiedyś myślałem, że sam znam siebie na wylot
Nie dopuściłem tej myśli, iż to dawno się zmieniło
Walczyłem mocno, upór nic nie dawał, może i lepiej
Tak myślałem do tej pory, teraz chcę byś się czuła cieplej
Z drugiego krańca krainy, zwanej przez nas Polską
Poznałem, tak myślę, muzę, której dusza ma, jej cząstką
I choć to złudne, by marzyć, aby mnie zapamiętała,
U mnie pamięć nie zawodzi, ona na zawsze w sercu pozostała.
Dla Kingi <3
piątek, 17 października 2014
Nie mam serca
Dziś już nie mam serca spojrzeć jej w oczy
Parę lat temu wzrok jej sprawiał radość mi, był uroczy
Jej życie się toczy powoli,moje nieubłaganie
Jest jedyną mi potrzebną w myśli moich bałaganie
Czas nastanie, w końcu będę miał odwagę
Pewnie dusząc to przez łzy, że kocham naprawdę
Wtedy było inaczej, nie miałem szansy się zbliżyć
Szkoda, że szczęściarzem był mój przyjaciel, który przybył
Widziałem jak się śmiała, ja wtedy odwrotnie
Wracając do domu czułem smutek, samotnię..
Długo rozmyślałem, jak by to mogło być,
Plując sobie w twarz, że z tchórzostwem muszę żyć
I pogodziłem się z faktem, co nie było tak łatwe
Że ze związkiem mam tyle wspólnego, że łączę na zawsze
Stara miłość nie przemija, ja jestem wciąż pisarzem
Mam nadzieję powrócić i naprawić część opisanych zdarzeń...
Parę lat temu wzrok jej sprawiał radość mi, był uroczy
Jej życie się toczy powoli,moje nieubłaganie
Jest jedyną mi potrzebną w myśli moich bałaganie
Czas nastanie, w końcu będę miał odwagę
Pewnie dusząc to przez łzy, że kocham naprawdę
Wtedy było inaczej, nie miałem szansy się zbliżyć
Szkoda, że szczęściarzem był mój przyjaciel, który przybył
Widziałem jak się śmiała, ja wtedy odwrotnie
Wracając do domu czułem smutek, samotnię..
Długo rozmyślałem, jak by to mogło być,
Plując sobie w twarz, że z tchórzostwem muszę żyć
I pogodziłem się z faktem, co nie było tak łatwe
Że ze związkiem mam tyle wspólnego, że łączę na zawsze
Stara miłość nie przemija, ja jestem wciąż pisarzem
Mam nadzieję powrócić i naprawić część opisanych zdarzeń...
środa, 10 września 2014
Po co ranić
Młoda, urocza, pełna pasji, energiczna dziewczyna
Ledwie do szkoły średniej wpadła, związek zaczyna
Nie przez kwitnące w głowie zauroczenie,
A tylko chodzi jej o to, by mieć chłopaka, marzenie...
Próbuje z każdym, nie ważne kim jest młodzieniec
Z głową w chmurach, przed oczami ślubny kobierzec
Wszyscy panowie mają z nią bardzo dobre wspomnienia
Lecz nikt nie zdaje sobie sprawy z bólu odrzucenia
Tyle cierpienia w głowie tych nic nie winnych chłopców
Bo jak inaczej nazwać maszyny do związków
A jak to w życiu bywa, piękność znajdzie innego
Mężczyzna odczuwa mocniej brak dobra utraconego
Nie szufladkując, nie chcąc być szowinistą
Płeć nie ma znaczenia, to był przykład tylko
To ostrzeżenie, niczym znak przed reaktorem
Szanuj osobę która oddaje Ci życie swoje
Dziękuję bardzo pięknej blogerce za inspirację, łapcie link ;)
http://szalona-kobieta.blogspot.com/2014/09/zwiazek-dla-korzysci-kobieto-szanuj-sie.html
Ledwie do szkoły średniej wpadła, związek zaczyna
Nie przez kwitnące w głowie zauroczenie,
A tylko chodzi jej o to, by mieć chłopaka, marzenie...
Próbuje z każdym, nie ważne kim jest młodzieniec
Z głową w chmurach, przed oczami ślubny kobierzec
Wszyscy panowie mają z nią bardzo dobre wspomnienia
Lecz nikt nie zdaje sobie sprawy z bólu odrzucenia
Tyle cierpienia w głowie tych nic nie winnych chłopców
Bo jak inaczej nazwać maszyny do związków
A jak to w życiu bywa, piękność znajdzie innego
Mężczyzna odczuwa mocniej brak dobra utraconego
Nie szufladkując, nie chcąc być szowinistą
Płeć nie ma znaczenia, to był przykład tylko
To ostrzeżenie, niczym znak przed reaktorem
Szanuj osobę która oddaje Ci życie swoje
Dziękuję bardzo pięknej blogerce za inspirację, łapcie link ;)
http://szalona-kobieta.blogspot.com/2014/09/zwiazek-dla-korzysci-kobieto-szanuj-sie.html
poniedziałek, 8 września 2014
Zwierzęta
Rano leniwca styl, kiedy łóżko okupuje,
wszystko boli, nic się nie chce, lecz w końcu startuje
Ten opóźniony rozruch jak u słonia sprint,
a jak już osiągnę maximum, to niczym Usain Bolt styl
Całą dobę później niczym surykatka wypatruję czegoś,
Dzwoni mi telefon, chodź na browarka jednego
Tryb geparda wtedy włączam, bo sprawa nie zaczeka,
Przeskakuję szybko do innego punktu, nie przeszkodzi mi rzeka
Elegancki i dumny jak paw, jak zwykle
Idę z czymś w siatce, dobry humor mam, przywykłem
Dwadzieścia minut mi nie mija i telefon się urywa
W chwili mam już tego dość i mój rozum się odzywa
Mówię, panowie i panie, niczym lew, król dżungli
Jak pojedli i popili, to sprawdźmy klub od kuchni
A co się dalej dzieje, tego nawet sowa nie pojmie
Bo zbyt zdziczałem w mieście które Nowy Targ się zowie
wszystko boli, nic się nie chce, lecz w końcu startuje
Ten opóźniony rozruch jak u słonia sprint,
a jak już osiągnę maximum, to niczym Usain Bolt styl
Całą dobę później niczym surykatka wypatruję czegoś,
Dzwoni mi telefon, chodź na browarka jednego
Tryb geparda wtedy włączam, bo sprawa nie zaczeka,
Przeskakuję szybko do innego punktu, nie przeszkodzi mi rzeka
Elegancki i dumny jak paw, jak zwykle
Idę z czymś w siatce, dobry humor mam, przywykłem
Dwadzieścia minut mi nie mija i telefon się urywa
W chwili mam już tego dość i mój rozum się odzywa
Mówię, panowie i panie, niczym lew, król dżungli
Jak pojedli i popili, to sprawdźmy klub od kuchni
A co się dalej dzieje, tego nawet sowa nie pojmie
Bo zbyt zdziczałem w mieście które Nowy Targ się zowie
piątek, 29 sierpnia 2014
Taki wniosek prosty
Czego szukam nie wie nikt, bo nikt wiedzieć nie chce
Jakie mam marzenie też, a kto wie je u celu depce
Serce bije rytm, jaki takt wybija, stuka, nieważne ...
Po co skupiać się na imaginacji, skoro podziwiać można prawdę
Chętnie wychodzę na dwór, bo przyjaciele już tam czekają
Ochoczo kozłuję piłkę i rzucam, a inni chętnie zagrają
I piszę teraz wiersz, wiem że serc niewiast on nie podbije
Robię to, bo mam czas, a czytasz to bo masz wolną chwilę
Jakie mam marzenie też, a kto wie je u celu depce
Serce bije rytm, jaki takt wybija, stuka, nieważne ...
Po co skupiać się na imaginacji, skoro podziwiać można prawdę
Chętnie wychodzę na dwór, bo przyjaciele już tam czekają
Ochoczo kozłuję piłkę i rzucam, a inni chętnie zagrają
I piszę teraz wiersz, wiem że serc niewiast on nie podbije
Robię to, bo mam czas, a czytasz to bo masz wolną chwilę
środa, 26 marca 2014
Na ławce
Nie miałem tego stanu już bardzo dawno
Rozmyślałem o życiu moim jak bagno
Pewny siebie i samotny do cna
Samotna każda część mego DNA
Myśl się przewija, wizja prorocza
Widzę co jest i kuje po oczach
To wspomnienie, wzrok anielski
Nie pamiętam słów, lecz głos sielski
Chwila ta umknęła, przepadła...
Mam nadzieję do teraz, że nie do diabła
Taka karma, los mi nie sprzyja
A wspomnienie zostaje, wina niczyja..
Rozmyślałem o życiu moim jak bagno
Pewny siebie i samotny do cna
Samotna każda część mego DNA
Myśl się przewija, wizja prorocza
Widzę co jest i kuje po oczach
To wspomnienie, wzrok anielski
Nie pamiętam słów, lecz głos sielski
Chwila ta umknęła, przepadła...
Mam nadzieję do teraz, że nie do diabła
Taka karma, los mi nie sprzyja
A wspomnienie zostaje, wina niczyja..
poniedziałek, 3 marca 2014
Puk, Puk
Puk, puk ! Otwórz bramy serca
Daj obdarzyć się miłością i nie przestań
Być sobą, bo za to Cię kocham
Niedostępna, choć towarzyska..
Wzrok twój budzi do patrzenia dalej
Myśli oplatają tylko wspaniałe
Serce przyspiesza, zaczyna walić !
Gdybym nie mógł Ciebie kocha wolałbym się ..
Lecz doczesne sprawy bledną w blask nadziei
Teoretycznie matki głupich, przy niedzieli
Nadzieja to ty i o głupocie nie wspomnę
Nadzieja we mnie zemrze gdy ujrzę twe ciało..
Rytm wybija teraz inna, wyższa siła
Choć nie jest wroga, to specjalnie dla nas miła
Nie ma Cię jeszcze, w oczekiwaniu nadal trwam
Chociaż Cię nie znam, to i tak najszczerzej Cię...
Daj obdarzyć się miłością i nie przestań
Być sobą, bo za to Cię kocham
Niedostępna, choć towarzyska..
Wzrok twój budzi do patrzenia dalej
Myśli oplatają tylko wspaniałe
Serce przyspiesza, zaczyna walić !
Gdybym nie mógł Ciebie kocha wolałbym się ..
Lecz doczesne sprawy bledną w blask nadziei
Teoretycznie matki głupich, przy niedzieli
Nadzieja to ty i o głupocie nie wspomnę
Nadzieja we mnie zemrze gdy ujrzę twe ciało..
Rytm wybija teraz inna, wyższa siła
Choć nie jest wroga, to specjalnie dla nas miła
Nie ma Cię jeszcze, w oczekiwaniu nadal trwam
Chociaż Cię nie znam, to i tak najszczerzej Cię...
czwartek, 27 lutego 2014
Wena się pojawia
Każdy potrafi komponować pieśń swego życia
Nieważne jak długo i dlaczego są w niej podbicia
Chwile też słabsze, co zwykle prze smutek się staje
Jedno jest pewne, każdy tym kim trzeba zostaje
Masz problem z pracą, rodziną czy przyjaciółmi
Ten aspekt życia poza ramy powszechne ujmij
Staraj się patrzeć na świat pod trochę innym kątem
Wtedy prosta linia życia okazać się może zmian trójkątem
Nie jestem jakiś inny, czy odosobniony bardzo
W gruncie jak wy żyję i godzę się z tą prawdą
Niczym Ikar zawsze pragnąłem wzbić się na wyżyny
Tak jak wy przez czyny, ja swój byt wyznaczam przez rymy
To jest skutek, nie szukaj przyczyn, są daleko
Czytając co tu piszę widzę filozoficzny bełkot
Tak to już jest i nawet radość mi to teraz sprawia
Gdy po miesiącu cierpień wena się pojawia
Nieważne jak długo i dlaczego są w niej podbicia
Chwile też słabsze, co zwykle prze smutek się staje
Jedno jest pewne, każdy tym kim trzeba zostaje
Masz problem z pracą, rodziną czy przyjaciółmi
Ten aspekt życia poza ramy powszechne ujmij
Staraj się patrzeć na świat pod trochę innym kątem
Wtedy prosta linia życia okazać się może zmian trójkątem
Nie jestem jakiś inny, czy odosobniony bardzo
W gruncie jak wy żyję i godzę się z tą prawdą
Niczym Ikar zawsze pragnąłem wzbić się na wyżyny
Tak jak wy przez czyny, ja swój byt wyznaczam przez rymy
To jest skutek, nie szukaj przyczyn, są daleko
Czytając co tu piszę widzę filozoficzny bełkot
Tak to już jest i nawet radość mi to teraz sprawia
Gdy po miesiącu cierpień wena się pojawia
poniedziałek, 24 lutego 2014
Tyle do przeżycia
Całkiem przypadkiem zaczęła się znajomość ta
Głupi komentarz, potem wiadomość otrzymałem ja
Ponury wieczór, gdy humor nie dopisywał szczerze
Przeczytałem, że pomyłka, a trwałem w dobrej wierze
Minęło godzin sporo, w sumie to dwadzieścia dwie
Drugie zdanie przypadkowo otrzymane od niej
Myśl mnie naszła, przeczucie, może na modły odpowiedź
Na dnia poprzedniego, dokonaną w sercu spowiedź..
Raz kozi śmierć, nawiązaliśmy szybko dialog krótki
Myśli odeszły złe i chęć topienia się w szklance wódki
Poczuwałem się do tego, by jej przywrócić wiarę
Myślicielka, Bogini ku zdziwieniu narzekała stale
Jak to jest pytałem w sercu przez godzin wiele
Że tak świetną dziewczynę tłoczą smutku strumienie
Niebawem pierwszy telefon, niespodziewana nagroda
Krótko ponad godzinę rozmawialiśmy, jaka szkoda..
Dała się poznać na tyle, iż wiem, jestem tego pewny
Gdy wszyscy śpią, ona żyje cała, pragnie życia w pełni
Lecz co można poradzić, jeśli wsparcia znikąd
Przyjaciel nie wspiera, jakby całkiem znikł stąd
I choć początek to historii o tej pięknej dziewczynie
Na tym etapie znajomości już wszelka wątpliwość ginie
Manifest wręcz błagalny przy kobiecie tej się nasuwa
Jeśli mam ją słyszeć tylko w nocy, to niech noc będzie długa...
czwartek, 30 stycznia 2014
Dla tajemniczej D.E...
Skopiowane z mojej głowy, wrażenie pierwsze
Zwykła dziewczyna, która wie gdzie jest jej miejsce
Rozmowa nie potrwa długo, miło się w sumie gada
Nie byłem wtedy świadom jaki dar do mnie spada
Odpowiada mi jej świetny charakter szczerze
Jeśli zrobiła krzywdę komuś, nigdy nie uwierzę
Na papierze, na tablicach, złotą nicią wyszyć muszę
Jej oblicze, które będąc setki mil stąd krzepi duszę
Me katusze nie są niczym ważnym, gdy jej uśmiech
Promienieje na twarzy, jak po ciężkim dniu już uśnie
Mogę też dla nie trzymać niczym Atlas niebo w pojedynkę
Jeśli trzeba będzie, to całkiem przez to chętnie zniknę
Poświęcenie, tracę głowę, zmieniam stan mych myśli
Serce bije mocniej, płomień bladej duszy tli
Ostatnie tchnienie, warte wytarcia jej niebiańskich łez
W ogień pragnę skoczyć, jeśli smutek zranić ją chce....
Dla tajemniczej D.E...
Zwykła dziewczyna, która wie gdzie jest jej miejsce
Rozmowa nie potrwa długo, miło się w sumie gada
Nie byłem wtedy świadom jaki dar do mnie spada
Odpowiada mi jej świetny charakter szczerze
Jeśli zrobiła krzywdę komuś, nigdy nie uwierzę
Na papierze, na tablicach, złotą nicią wyszyć muszę
Jej oblicze, które będąc setki mil stąd krzepi duszę
Me katusze nie są niczym ważnym, gdy jej uśmiech
Promienieje na twarzy, jak po ciężkim dniu już uśnie
Mogę też dla nie trzymać niczym Atlas niebo w pojedynkę
Jeśli trzeba będzie, to całkiem przez to chętnie zniknę
Poświęcenie, tracę głowę, zmieniam stan mych myśli
Serce bije mocniej, płomień bladej duszy tli
Ostatnie tchnienie, warte wytarcia jej niebiańskich łez
W ogień pragnę skoczyć, jeśli smutek zranić ją chce....
Dla tajemniczej D.E...
środa, 29 stycznia 2014
O Kobrze dla Kobry
Poznana dawno, bogini, muza która uśmiech daje
Czasem mam wrażenie, że czas przy niej staje
Nie nadaje się tu żadne słowo, by opiewać tu jej piękno
Mam nadzieję spotkać ją i oznajmić tylko jedno
Doskonałość w takiej formie to grzech ponad miarę
Ty przewyższasz ją ponad niewyobrażalną skalę
Uroda to nie wszystko, miłuję twój charakter
Tak szczerze krystaliczny, nie do przelania na papier
Zatem wiesz już jaki do Ciebie mam stosunek boska
Gdy rozmawiam z tobą, zostaje tylko o Ciebie troska
Ból odchodzi jakby nagle w błogie zapomnienie
Cóż może więcej, gdyś jest kobietą-marzeniem
.
.
Z dedykacją dla tej jednej ;)
niedziela, 26 stycznia 2014
Plan prosty..
Nostalgiczny początek końca bycia w tyle
Czas nadszedł, pragnę czerpać z życia byle
Więcej niż wcześniej, nie marzyć, nie chcieć
Osiągnąć swój cel i wszystkiego nadto mieć...
Nie chodzi tu o pieniądz, który świata dyktuje reguły
To szczęście celem i chwała, miłość, co rujnuje mury
Ponad podziałami wyższość i wytrwałość w dążeniu
A nie jak do tej pory pozostania chęć w cieniu...
Odnowić stare znajomości, bo kiedyś zaufałem przecie
Pragnąłem wspólnego dobra, najzwyczajniej w świecie
Coś się sypie, zwykle bywa przez przypadek, szkoda...
Jeśli ma naprawić to mój bolesny upadek; zgoda...
Podsumowując plan na najbliższy okres życia prosty
Nie zapomnieć po co wstaję, być bez picia radosnym
Znaleźć sens w tym co proste i kochać codziennie
Być piewcą, dać uczucie,spełnić marzenie...
Czas nadszedł, pragnę czerpać z życia byle
Więcej niż wcześniej, nie marzyć, nie chcieć
Osiągnąć swój cel i wszystkiego nadto mieć...
Nie chodzi tu o pieniądz, który świata dyktuje reguły
To szczęście celem i chwała, miłość, co rujnuje mury
Ponad podziałami wyższość i wytrwałość w dążeniu
A nie jak do tej pory pozostania chęć w cieniu...
Odnowić stare znajomości, bo kiedyś zaufałem przecie
Pragnąłem wspólnego dobra, najzwyczajniej w świecie
Coś się sypie, zwykle bywa przez przypadek, szkoda...
Jeśli ma naprawić to mój bolesny upadek; zgoda...
Podsumowując plan na najbliższy okres życia prosty
Nie zapomnieć po co wstaję, być bez picia radosnym
Znaleźć sens w tym co proste i kochać codziennie
Być piewcą, dać uczucie,spełnić marzenie...
sobota, 18 stycznia 2014
After Party
Nadszedł ten dzień, który oczekiwałem już dawno
Ujrzę ją ponownie, i ona zobaczy twarz marną
Nie wiem to ile dni, od sylwestra, kto liczy chwile
By widzieć ją wykupię za duszę wilczy bilet
Tyle dam ile sam nigdy bym nie zdobył zwykle
Dla damy serca choćbym zawsze upadał, przywyknę
Patrząc w gwiazdy dam nawet wmówić sumieniu
Że dla kochanki moje myśli będę żyć w więzieniu
Już nie godziny, ale kwadranse nas anielski dzielą krótkie
Wnet ta godzina, wszystkie po niej czyny będą skutkiem
Dochodzi jeszcze stan nirwany, aż do zatracenia
Twe piękno przez me słowa jest nie do wypowiedzenia
Plan myślę dobry, ale co by tu planować można
Czasami za tą szansę trzeba podziękować do cna
I pozostaje mieć nadzieję, w wierze żyć krótko
Jeśli ją zobaczę, to nigdy nie może mi być smutno
czwartek, 16 stycznia 2014
Melo(n)
Zaczną dzień jak co dzień, wstanę drapiąc się po nosie
I zapytam Cię dlaczego tak się skułem Hefajstosie
Potem zejdę na dół, bo WC trzeba wnet ogarnąć
Pierwszy łyk wódki z sokiem, po drugim odsapnąć
Trzy godziny snu to z ziomkami już norma
Kiedy melanż siądzie gruby to we łbie dalej korba
Nie trzeźwieję, bo na więcej mnie nie stać dzisiaj
Godzina dwunasta i zaczyna monolog do misia
Dlaczego byłeś dla mnie tak niewyrozumiały
Przecież mi wieczór minął jak zwykle, był wspaniały
Niewyspany pluszak jedno tylko mi mógł zrobić
Obojętnie na mnie spojrzał i kazał za jego zdrowie dopić
Hej ! Co się dzieje, zwierzęta z waty przemówiły
świat stanął na głowie, ja na dwóch nogach nie mam siły
Mówi się trudno, szybki prysznic, mleko na kaca
Wracam wieczorem na melo, i do skutku będę wracał
I zapytam Cię dlaczego tak się skułem Hefajstosie
Potem zejdę na dół, bo WC trzeba wnet ogarnąć
Pierwszy łyk wódki z sokiem, po drugim odsapnąć
Trzy godziny snu to z ziomkami już norma
Kiedy melanż siądzie gruby to we łbie dalej korba
Nie trzeźwieję, bo na więcej mnie nie stać dzisiaj
Godzina dwunasta i zaczyna monolog do misia
Dlaczego byłeś dla mnie tak niewyrozumiały
Przecież mi wieczór minął jak zwykle, był wspaniały
Niewyspany pluszak jedno tylko mi mógł zrobić
Obojętnie na mnie spojrzał i kazał za jego zdrowie dopić
Hej ! Co się dzieje, zwierzęta z waty przemówiły
świat stanął na głowie, ja na dwóch nogach nie mam siły
Mówi się trudno, szybki prysznic, mleko na kaca
Wracam wieczorem na melo, i do skutku będę wracał
środa, 15 stycznia 2014
Refleksja
Nie mam gdzie iść się wyspać
Nie mam po co rzucać wyznań
Brak mi słów by opisać co się dzieje
Z ostatnim gestem tracę nadzieję
Wspomnienie błyska marnie w głowie
Chciałbym jej coś wyznać, ale nie mogę
To nie przez zakaz, a sumienie zbyt dumne
Kiedy zamykam oczy, to myślę, że umrę
Odejść myślami w krainę bezkresu
Pragnę daleko, lecz blokada stresu
A o pozytywach nie mam prawa myśleć
Kiedy przeglądam album pełen połówek jej zdjęć
Alkohol już nie pomaga, dawno jest za słaby
Szał uczuć się we mnie wzmaga i to bez przesady
Nigdy nie będzie pięknie tak samo
słońce wzejdzie w oczekiwaniu na nią
Miłość to narkotyk bo uzależnia szybko
Nicość prosi go by wypełnił we mnie wszystko
Nie chcę dalej tak już żyć, odejdę w niepamięć
Wrócę kiedy trzeba,wtedy wróci pamięć...
Nie mam po co rzucać wyznań
Brak mi słów by opisać co się dzieje
Z ostatnim gestem tracę nadzieję
Wspomnienie błyska marnie w głowie
Chciałbym jej coś wyznać, ale nie mogę
To nie przez zakaz, a sumienie zbyt dumne
Kiedy zamykam oczy, to myślę, że umrę
Odejść myślami w krainę bezkresu
Pragnę daleko, lecz blokada stresu
A o pozytywach nie mam prawa myśleć
Kiedy przeglądam album pełen połówek jej zdjęć
Alkohol już nie pomaga, dawno jest za słaby
Szał uczuć się we mnie wzmaga i to bez przesady
Nigdy nie będzie pięknie tak samo
słońce wzejdzie w oczekiwaniu na nią
Miłość to narkotyk bo uzależnia szybko
Nicość prosi go by wypełnił we mnie wszystko
Nie chcę dalej tak już żyć, odejdę w niepamięć
Wrócę kiedy trzeba,wtedy wróci pamięć...
wtorek, 14 stycznia 2014
W poszukiwaniu
Coś mnie zżera od wewnątrz, trapi mą skromną osobę
Może to choroba lub sumienie nie jest zdrowe
Robię co mogę, lecz czy mam jakąś szansę na to
By życie znów jak strumień biegiem trasę wyznaczało
Świadomy marzeń, nieświadomie lękam się lepszego
Spełniam się w składaniu słów, a nie umiem nic innego
Co w tym złego,że margines społeczeństwa bliżej
By dojść najwyżej, trzeba zniżyć się dwa razy tyle
Co gdy już uwolnię mój pełny potencjał twórczy
A doprowadzi to do zmiany, bądź mej destrukcji
Czy może z moim szczęściem ktoś zazna wielkiej krzywdy
Szukam tu skutków, lecz to jak szukanie w sianie igły
Nie mów nigdy powtarzali mi wciąż bliscy wkoło
Powierz duszę swą i myśli tylko przyjaciołom
Teraz goło, a przyjaciel wrogo nastawiony
Czy jestem w tym sam, czy to każdy za swym szczęściem goni...
Może to choroba lub sumienie nie jest zdrowe
Robię co mogę, lecz czy mam jakąś szansę na to
By życie znów jak strumień biegiem trasę wyznaczało
Świadomy marzeń, nieświadomie lękam się lepszego
Spełniam się w składaniu słów, a nie umiem nic innego
Co w tym złego,że margines społeczeństwa bliżej
By dojść najwyżej, trzeba zniżyć się dwa razy tyle
Co gdy już uwolnię mój pełny potencjał twórczy
A doprowadzi to do zmiany, bądź mej destrukcji
Czy może z moim szczęściem ktoś zazna wielkiej krzywdy
Szukam tu skutków, lecz to jak szukanie w sianie igły
Nie mów nigdy powtarzali mi wciąż bliscy wkoło
Powierz duszę swą i myśli tylko przyjaciołom
Teraz goło, a przyjaciel wrogo nastawiony
Czy jestem w tym sam, czy to każdy za swym szczęściem goni...
Sobotni poranek
Otwieram oczy rano i ku memu zdziwieniu
Stanąłem oko w oko naprzeciw marzeniu
Serce szybciej biło, uśmiech też się pojawił
Czy to sen, czy to jawa, może upiór się stawił
Nieważne, biegnę z ochotą na spotkanie
Zapomniałem o tym, byłem nagi, gdzie ubranie ?
Mówi się trudno, takie coś zwykle się nie zdarza
Wiedziałem, że wieczorem sięgnę do kałamarza
Witam się grzecznie jak to na mnie przystało
W odpowiedzi słyszę, że do gadania mam mało
Wystraszony tą całą sytuacją znikąd
Szukam pomocy, może będzie blisko jakiś przyrząd
Ale ulga, okazuje się, że miałem kaca
Życie w tym stanie, to przyznam, ciężka praca
Kładę się ponownie do łóżka zmieszany
Filozof nowotarski został dzisiaj wybrany
Stanąłem oko w oko naprzeciw marzeniu
Serce szybciej biło, uśmiech też się pojawił
Czy to sen, czy to jawa, może upiór się stawił
Nieważne, biegnę z ochotą na spotkanie
Zapomniałem o tym, byłem nagi, gdzie ubranie ?
Mówi się trudno, takie coś zwykle się nie zdarza
Wiedziałem, że wieczorem sięgnę do kałamarza
Witam się grzecznie jak to na mnie przystało
W odpowiedzi słyszę, że do gadania mam mało
Wystraszony tą całą sytuacją znikąd
Szukam pomocy, może będzie blisko jakiś przyrząd
Ale ulga, okazuje się, że miałem kaca
Życie w tym stanie, to przyznam, ciężka praca
Kładę się ponownie do łóżka zmieszany
Filozof nowotarski został dzisiaj wybrany
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Potrójna negacja wsteczna
Nie jestem sam, chociaż sami o tym wszyscy wiecie,
Nie mam nic piękniejszego od braku piękna w świecie
Prawdą jest, że kłami w imię prawd mi tutaj danych
Znam nieznane, bardziej niż my wszyscy tu zebranych
Bije w membranę ucha pacyfistyczny bokser
Nadpobudliwe dziecko knuje następny podstęp
Zapowiada prezentera pogodynka w radiu
To jest muzyka,tylko bez bitu i bez przekazu
Słów mi brak, gdy pisze na tafli kałuży
Dzień jak co noc trochę bardziej mi się dłuży
Odbicie nad skroploną parą cicho szepce
W rytm moich błędnych myśli, drzewa opadają w przestrzeń
Nie mam ochoty tłumaczyć, gdy Ciebie uczę matmy
To tylko jest poezja, wpasowałem się w schematy
Był tu głupi człowiek i powiedział mądre słowo
Choć czyny świadczą źle, jesteś dobrą osobą ...
Nie mam nic piękniejszego od braku piękna w świecie
Prawdą jest, że kłami w imię prawd mi tutaj danych
Znam nieznane, bardziej niż my wszyscy tu zebranych
Bije w membranę ucha pacyfistyczny bokser
Nadpobudliwe dziecko knuje następny podstęp
Zapowiada prezentera pogodynka w radiu
To jest muzyka,tylko bez bitu i bez przekazu
Słów mi brak, gdy pisze na tafli kałuży
Dzień jak co noc trochę bardziej mi się dłuży
Odbicie nad skroploną parą cicho szepce
W rytm moich błędnych myśli, drzewa opadają w przestrzeń
Nie mam ochoty tłumaczyć, gdy Ciebie uczę matmy
To tylko jest poezja, wpasowałem się w schematy
Był tu głupi człowiek i powiedział mądre słowo
Choć czyny świadczą źle, jesteś dobrą osobą ...
czwartek, 9 stycznia 2014
Kosa o kamień
Wszystkie marzenia odstaw do lamusa
Przytul, niech ściśnięte będą oba płuca
Razem jesteśmy siebie tylko warci
Miłością karmieni, kłótniami zdarci
Niczym kosa która uderzyła w kamień
Dalej dzielnie służy i nie widać tego na niej
Lecz pewnego dnia gdy nie będzie naostrzona
Odejdzie chęć koszenia i w niepamięć ona
Przechodząc do sedna kosa to ludzka namiętność
Miejsce gdzie łatwo wyhodować piętno przez złość
On walczy o swoje mówiąc : Róbmy co kto lubi
Ona szepnie cicho, że miłość pozostawia smugi
Po chwili dłuższej odcięci niby w zamkach
On już przy kieliszku, u niej drinki w szklankach
Czy to w akcie buntu, częściej ze złości
W gruncie rzeczy przez uczucie samotności
Odczucie porzucenia, kogo to wina jest
Walka się zaczyna i rozpoczął się manifest
Kto bardziej kochał i kochać będzie zawsze
Czy pogodzą się przy śniadaniu i kawce
Tego nie wiem i nikt już nie przewidzi
Najlepszym wtedy jest ten kto to widzi
Rozstanie, samotność, żal, brak chęci bycia
Potem wiara w lepsze jutro niż jest dzisiaj
Dotyka ona każdego z nas, na chwilę
Czy na dłuższy czas, po tym jak niemilej
Dla mnie mianem wstępu i w sumie zakończenia
Jeszcze nie znalazłem i nie chcę powodzenia
Kocham nie wiem kogo, jestem sam, nie ma nas tu
Jak zegar na ścianie potrzebuję tylko czasu
I czekam, bo jeśli kocha się kogoś szczerze
To nie walczy się głupio tylko oczekuje w wierze
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)