poniedziałek, 22 grudnia 2014

Dlaczego tutaj jesteś

Żaden ze mnie bloger modowy, facet odlotowy, ni zabawny, ni to mądry, a co dopiero artysta. Jednak skoro już jesteś na tej stronie, to pragnę zająć Ci czas najlepiej jak tylko potrafię. Pewnie zastanawiasz się po co ten cały, okrutny dla oczu, wstęp o niczym i nie wiesz dlaczego jeszcze jesteś na tym blogu. 


Jak sama nazwa wskazuje, jesteś teraz w surrealistycznej rzeczywistości, która ma wiele wspólnego z realną. Dlaczego surrealistycznej? Ponieważ każdy tekst napisany przeze mnie to fikcja. Teksty te mają zaś związek ze światem realnym przez emocje jakimi się kierowałem podczas pisania każdego wersu. Każdy człowiek ma gdzieś głęboko w sobie potrzebę podzielenia się swymi odczuciami, talentami, problemami, wyczynami. Niedawno uświadomiłem sobie, że to działa w obie strony. Pragnę wam przedstawić mój świat, przez który możecie poznać moją naturę ;) Mam ogromną nadzieje, że komuś spodoba się to co robię i sprawdzi czasami, czy nie ma czegoś nowego.
Miłej lektury :)

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Bo kocham ...

Dziś uświadomiony, nie siedzę w żałobie
Niczym płaczki z mitologii na grobie
I nie opłakuję, bo nie mam już czego
Od braku, brak czegoś lepszego

Głowa ma czysta, myśli płynniejsze
Życie wcale nie jest piękniejsze
Jest tylko tu większa skala szarości
Od przezroczystości, do czerni garści

Patrzę na świat i nie pławię się wcale
Bo nie ma po co upajać się w szale
Miłość istnieje i w tym trzeba trwać
Szkoda, że niektórzy lubią miłość grać

Tak bywa i w tej krótkiej chwili
Młodzi, starzy znów się poróżnili
A ja nie mam problemów tej natury
Bo kocham kochać, a to nie bzdury.

niedziela, 14 grudnia 2014

niedokończone

Zakłopotany, wystraszony, strzęp człowieka 
Szuka odpowiedzi, kiedy przyjdzie pociecha 
Jak długo jeszcze musiał będzie sobie wmawiać 
Że szczęście samo przyjdzie, a on nie chce nic ponaglać 

Bez wiary w siebie, zamknięty niczym brama 
Kłębek nerwów, sprawa nie do rozwikłania 
Kolejne deszcze, jak promienie słońca znosi 
nikomu nic nie mówi, lecz o rychły koniec prosi

Ta alienacja, dominacja siebie, na bok odłożone wpływy
Pozwalają mu dostrzec wcześniej pomijane negatywy 
I to że że zmienić się pragnął od zawsze bardzo
Lecz wydawał kolejne sto, by dalej brnąć w to bagno 



czwartek, 27 listopada 2014

Mając pewność

Mając pewność co robię
Czuję tą satysfakcję z czynu
Choć przez to nie zawsze w zgodzie
To walczę o swoje, a pewność to wymóg

Nie mam niestety palmy pierwszeństwa
Ale brnę ku niej niczym pegaz na tłumem
Można mnie ująć za szaleńca
Lecz robię co lubię i kontynuuję to dumnie

Nie patrzę wstecz, bo to zamyka oczy na wiele spraw
Nie badam ksiąg antycznych, przeszłości
W obawie, że przeszłość dosięga jak kat
A dumny jak paw, piszę i walczę jako Guru Miłości

Nie znałem się nigdy na poezji
Chociaż nigdy było też wczoraj
Wielu mówi, iż brak mi finezji
Finezja ? To zaburzenia autora

Mogę mówić co myślę, bo ma to wpływ
A niekonsekwentnie nigdy nie postąpię
Słowem, moje życie to morski wpływ
Inni przeze mnie się topią, bądź w fascynacji ciągną do mnie

Przytomnie zawsze, bez wiecznego usprawiedliwienia
Żyję swoim tempem, swoimi zasadami i nie żałuję
Pragnę wysłuchać, jeśli masz mi coś do powiedzenia
To wysłucham chętnie, bo synergię z każdym czuję



poniedziałek, 10 listopada 2014

Kiedyś myślałem, że sam znam siebie na wylot
Nie dopuściłem tej myśli, iż to dawno się zmieniło
Walczyłem mocno, upór nic nie dawał, może i lepiej 
Tak myślałem do tej pory, teraz chcę byś się czuła cieplej 

Z drugiego krańca krainy, zwanej przez nas Polską 
Poznałem, tak myślę, muzę, której dusza ma, jej cząstką 
I choć to złudne, by marzyć, aby mnie zapamiętała, 
U mnie pamięć nie zawodzi, ona na zawsze w sercu pozostała.


Dla Kingi <3

piątek, 17 października 2014

Nie mam serca

Dziś już nie mam serca spojrzeć jej w oczy
Parę lat temu wzrok jej sprawiał radość mi, był uroczy
Jej życie się toczy powoli,moje nieubłaganie
Jest jedyną mi potrzebną w myśli moich bałaganie

Czas nastanie, w końcu będę miał odwagę
Pewnie dusząc to przez łzy, że kocham naprawdę
Wtedy było inaczej, nie miałem szansy się zbliżyć
Szkoda, że szczęściarzem był mój przyjaciel, który przybył

Widziałem jak się śmiała, ja wtedy odwrotnie
Wracając do domu czułem smutek, samotnię..
Długo rozmyślałem, jak by to mogło być,
Plując sobie w twarz, że z tchórzostwem muszę żyć

I pogodziłem się z faktem, co nie było tak łatwe
Że ze związkiem mam tyle wspólnego, że łączę na zawsze
Stara miłość nie przemija, ja jestem wciąż pisarzem
Mam nadzieję powrócić i naprawić część opisanych zdarzeń...

środa, 10 września 2014

Po co ranić

Młoda, urocza, pełna pasji, energiczna dziewczyna
Ledwie do szkoły średniej wpadła, związek zaczyna
Nie przez kwitnące w głowie zauroczenie,
A tylko chodzi jej o to, by mieć chłopaka, marzenie...

Próbuje z każdym, nie ważne kim jest młodzieniec
Z głową w chmurach, przed oczami ślubny kobierzec
Wszyscy panowie mają z nią bardzo dobre wspomnienia
Lecz nikt nie zdaje sobie sprawy z bólu odrzucenia

Tyle cierpienia w głowie tych nic nie winnych chłopców
Bo jak inaczej nazwać maszyny do związków
A jak to w życiu bywa, piękność znajdzie innego
Mężczyzna odczuwa mocniej brak dobra utraconego

Nie szufladkując, nie chcąc być szowinistą
Płeć nie ma znaczenia, to był przykład tylko
To ostrzeżenie, niczym znak przed reaktorem
Szanuj osobę która oddaje Ci życie swoje

Dziękuję bardzo pięknej blogerce za inspirację, łapcie link ;)
http://szalona-kobieta.blogspot.com/2014/09/zwiazek-dla-korzysci-kobieto-szanuj-sie.html

poniedziałek, 8 września 2014

Zwierzęta

Rano leniwca styl, kiedy łóżko okupuje,
wszystko boli, nic się nie chce, lecz w końcu startuje
Ten opóźniony rozruch jak u słonia sprint,
a jak już osiągnę maximum, to niczym Usain Bolt styl

Całą dobę później niczym surykatka wypatruję czegoś,
Dzwoni mi telefon, chodź na browarka jednego
Tryb geparda wtedy włączam, bo sprawa nie zaczeka,
Przeskakuję szybko do innego punktu, nie przeszkodzi mi rzeka

Elegancki i dumny jak paw, jak zwykle
Idę z czymś w siatce, dobry humor mam, przywykłem
Dwadzieścia minut mi nie mija i telefon się urywa
W chwili mam już tego dość i mój rozum się odzywa

Mówię, panowie i panie, niczym lew, król dżungli
Jak pojedli i popili, to sprawdźmy klub od kuchni
A co się dalej dzieje, tego nawet sowa nie pojmie
Bo zbyt zdziczałem w mieście które Nowy Targ się zowie


piątek, 29 sierpnia 2014

Taki wniosek prosty

Czego szukam nie wie nikt, bo nikt wiedzieć nie chce
Jakie mam marzenie też, a kto wie je u celu depce
Serce bije rytm, jaki takt wybija, stuka, nieważne ...
Po co skupiać się na imaginacji, skoro podziwiać można prawdę

Chętnie wychodzę na dwór, bo przyjaciele już tam czekają
Ochoczo kozłuję piłkę i rzucam, a inni chętnie zagrają
I piszę teraz wiersz, wiem że serc niewiast on nie podbije
Robię to, bo mam czas, a czytasz to bo masz wolną chwilę


środa, 26 marca 2014

Na ławce

Nie miałem tego stanu już bardzo dawno
Rozmyślałem o życiu moim jak bagno
Pewny siebie i samotny do cna
Samotna każda część mego DNA
Myśl się przewija, wizja prorocza
Widzę co jest i kuje po oczach
To wspomnienie, wzrok anielski
Nie pamiętam słów, lecz głos sielski
Chwila ta umknęła, przepadła...
Mam nadzieję do teraz, że nie do diabła
Taka karma, los mi nie sprzyja
A wspomnienie zostaje, wina niczyja..




poniedziałek, 3 marca 2014

Puk, Puk

Puk, puk ! Otwórz bramy serca
Daj obdarzyć się miłością i nie przestań
Być sobą, bo za to Cię kocham
Niedostępna, choć towarzyska..

Wzrok twój budzi do patrzenia dalej
Myśli oplatają tylko wspaniałe
Serce przyspiesza, zaczyna walić !
Gdybym nie mógł Ciebie kocha wolałbym się ..

Lecz doczesne sprawy bledną w blask nadziei
Teoretycznie matki głupich, przy niedzieli
Nadzieja to ty i o głupocie nie wspomnę
Nadzieja we mnie zemrze gdy ujrzę twe ciało..

Rytm wybija teraz inna, wyższa siła
Choć nie jest wroga, to specjalnie dla nas miła
Nie ma Cię jeszcze, w oczekiwaniu nadal trwam
Chociaż Cię nie znam, to i tak najszczerzej Cię...



czwartek, 27 lutego 2014

Wena się pojawia

Każdy potrafi komponować pieśń swego życia
Nieważne jak długo i dlaczego są w niej podbicia
Chwile też słabsze, co zwykle prze smutek się staje
Jedno jest pewne, każdy tym kim trzeba zostaje

Masz problem z pracą, rodziną czy przyjaciółmi
Ten aspekt życia poza ramy powszechne ujmij
Staraj się patrzeć na świat pod trochę innym kątem
Wtedy prosta linia życia okazać się może zmian trójkątem

Nie jestem jakiś inny, czy odosobniony bardzo
W gruncie jak wy żyję i godzę się z tą prawdą
Niczym Ikar zawsze pragnąłem wzbić się na wyżyny
Tak jak wy przez czyny, ja swój byt wyznaczam przez rymy

To jest skutek, nie szukaj przyczyn, są daleko
Czytając co tu piszę widzę filozoficzny bełkot
Tak to już jest i nawet radość mi to teraz sprawia
Gdy po miesiącu cierpień wena się pojawia

poniedziałek, 24 lutego 2014

Tyle do przeżycia

Całkiem przypadkiem zaczęła się znajomość ta
Głupi komentarz, potem wiadomość otrzymałem ja 
Ponury wieczór, gdy humor nie dopisywał szczerze 
Przeczytałem, że pomyłka, a trwałem w dobrej wierze

Minęło godzin sporo, w sumie to dwadzieścia dwie 
Drugie zdanie przypadkowo otrzymane od niej 
Myśl mnie naszła, przeczucie, może na modły odpowiedź 
Na dnia poprzedniego, dokonaną w sercu spowiedź..

Raz kozi śmierć, nawiązaliśmy szybko dialog krótki 
Myśli odeszły złe i chęć topienia się w szklance wódki 
Poczuwałem się do tego, by jej przywrócić wiarę 
Myślicielka, Bogini ku zdziwieniu narzekała stale 

Jak to jest pytałem w sercu przez godzin wiele
Że tak świetną dziewczynę tłoczą smutku strumienie 
Niebawem pierwszy telefon, niespodziewana nagroda 
Krótko ponad godzinę rozmawialiśmy, jaka szkoda..

Dała się poznać na tyle, iż wiem, jestem tego pewny
Gdy wszyscy śpią, ona żyje cała, pragnie życia w pełni 
Lecz co można poradzić, jeśli wsparcia znikąd 
Przyjaciel nie wspiera, jakby całkiem znikł stąd 

I choć początek to historii o tej pięknej dziewczynie 
Na tym etapie znajomości już wszelka wątpliwość ginie 
Manifest wręcz błagalny przy kobiecie tej się nasuwa 
Jeśli mam ją słyszeć tylko w nocy, to niech noc będzie długa...





czwartek, 30 stycznia 2014

Dla tajemniczej D.E...

Skopiowane z mojej głowy, wrażenie pierwsze
Zwykła dziewczyna, która wie gdzie jest jej miejsce
Rozmowa nie potrwa długo, miło się w sumie gada
Nie byłem wtedy świadom jaki dar do mnie spada

Odpowiada mi jej świetny charakter szczerze
Jeśli zrobiła krzywdę komuś, nigdy nie uwierzę
Na papierze, na tablicach, złotą nicią wyszyć muszę
Jej oblicze, które będąc setki mil stąd krzepi duszę

Me katusze nie są niczym ważnym, gdy jej uśmiech
Promienieje na twarzy, jak po ciężkim dniu już uśnie
Mogę też dla nie trzymać niczym Atlas niebo w pojedynkę
Jeśli trzeba będzie, to całkiem przez to chętnie zniknę

Poświęcenie, tracę głowę, zmieniam stan mych myśli
Serce bije mocniej, płomień bladej duszy tli
Ostatnie tchnienie, warte wytarcia jej niebiańskich łez
W ogień pragnę skoczyć, jeśli smutek zranić ją chce....

Dla tajemniczej D.E...






środa, 29 stycznia 2014

O Kobrze dla Kobry

Poznana dawno, bogini, muza która uśmiech daje
Czasem mam wrażenie, że czas przy niej staje 
Nie nadaje się tu żadne słowo, by opiewać tu jej piękno 
Mam nadzieję spotkać ją i oznajmić tylko jedno 

Doskonałość w takiej formie to grzech ponad miarę 
Ty przewyższasz ją ponad niewyobrażalną skalę 
Uroda to nie wszystko, miłuję twój charakter 
Tak szczerze krystaliczny, nie do przelania na papier

Zatem wiesz już jaki do Ciebie mam stosunek boska 
Gdy rozmawiam z tobą, zostaje tylko o Ciebie troska 
Ból odchodzi jakby nagle w błogie zapomnienie 
Cóż może więcej, gdyś jest kobietą-marzeniem 
.
.
Z dedykacją dla tej jednej ;)


niedziela, 26 stycznia 2014

Plan prosty..

Nostalgiczny początek końca bycia w tyle
Czas nadszedł, pragnę czerpać z życia byle
Więcej niż wcześniej, nie marzyć, nie chcieć
Osiągnąć swój cel i wszystkiego nadto mieć...

Nie chodzi tu o pieniądz, który świata dyktuje reguły
To szczęście celem i chwała, miłość, co rujnuje mury
Ponad podziałami wyższość i wytrwałość w dążeniu
A nie jak do tej pory pozostania chęć w cieniu...

Odnowić stare znajomości, bo kiedyś zaufałem przecie
Pragnąłem wspólnego dobra, najzwyczajniej w świecie
Coś się sypie, zwykle bywa przez przypadek, szkoda...
Jeśli ma naprawić to mój bolesny upadek; zgoda...

Podsumowując plan na najbliższy okres życia prosty
Nie zapomnieć po co wstaję, być bez picia radosnym
Znaleźć sens w tym co proste i kochać codziennie
Być piewcą, dać uczucie,spełnić marzenie...


sobota, 18 stycznia 2014

After Party

Nadszedł ten dzień, który oczekiwałem już dawno 
Ujrzę ją ponownie, i ona zobaczy twarz marną 
Nie wiem to ile dni, od sylwestra, kto liczy chwile
By widzieć ją wykupię za duszę wilczy bilet

Tyle dam ile sam nigdy bym nie zdobył zwykle 
Dla damy serca choćbym zawsze upadał, przywyknę 
Patrząc w gwiazdy dam nawet wmówić sumieniu 
Że dla kochanki moje myśli będę żyć w więzieniu 

Już nie godziny, ale kwadranse nas anielski dzielą krótkie
Wnet ta godzina, wszystkie po niej czyny będą skutkiem 
Dochodzi jeszcze stan nirwany, aż do zatracenia 
Twe piękno przez me słowa jest nie do wypowiedzenia

Plan myślę dobry, ale co by tu planować można 
Czasami za tą szansę trzeba podziękować do cna 
I pozostaje mieć nadzieję, w wierze żyć krótko 
Jeśli ją zobaczę, to nigdy nie może mi być smutno





czwartek, 16 stycznia 2014

Melo(n)

Zaczną dzień jak co dzień, wstanę drapiąc się po nosie
I zapytam Cię dlaczego tak się skułem Hefajstosie
Potem zejdę na dół, bo WC trzeba wnet ogarnąć
Pierwszy łyk wódki z sokiem, po drugim odsapnąć

Trzy godziny snu to z ziomkami już norma
Kiedy melanż siądzie gruby to we łbie dalej korba
Nie trzeźwieję, bo na więcej mnie nie stać dzisiaj
Godzina dwunasta i zaczyna monolog do misia

Dlaczego byłeś dla mnie tak niewyrozumiały
Przecież mi wieczór minął jak zwykle, był wspaniały
Niewyspany pluszak jedno tylko mi mógł zrobić
Obojętnie na mnie spojrzał i kazał za jego zdrowie dopić

Hej ! Co się dzieje, zwierzęta z waty przemówiły
świat stanął na głowie, ja na dwóch nogach nie mam siły
Mówi się trudno, szybki prysznic, mleko na kaca
Wracam wieczorem na melo, i do skutku będę wracał





środa, 15 stycznia 2014

Refleksja

Nie mam gdzie iść się wyspać
Nie mam po co rzucać wyznań
Brak mi słów by opisać co się dzieje
Z ostatnim gestem tracę nadzieję

Wspomnienie błyska marnie w głowie
Chciałbym jej coś wyznać, ale nie mogę
To nie przez zakaz, a sumienie zbyt dumne
Kiedy zamykam oczy, to myślę, że umrę

Odejść myślami w krainę bezkresu
Pragnę daleko, lecz blokada stresu
A o pozytywach nie mam prawa myśleć
Kiedy przeglądam album pełen połówek jej zdjęć

Alkohol już nie pomaga, dawno jest za słaby
Szał uczuć się we mnie wzmaga i to bez przesady
Nigdy nie będzie pięknie tak samo
słońce wzejdzie w oczekiwaniu na nią

Miłość to narkotyk bo uzależnia szybko
Nicość prosi go by wypełnił we mnie wszystko
Nie chcę dalej tak już żyć, odejdę w niepamięć
Wrócę kiedy trzeba,wtedy wróci pamięć...


wtorek, 14 stycznia 2014

W poszukiwaniu

Coś mnie zżera od wewnątrz, trapi mą skromną osobę
Może to choroba lub sumienie nie jest zdrowe
Robię co mogę, lecz czy mam jakąś szansę na to
By życie znów jak strumień biegiem trasę wyznaczało

Świadomy marzeń, nieświadomie lękam się lepszego
Spełniam się w składaniu słów, a nie umiem nic innego
Co w tym złego,że margines społeczeństwa bliżej
By dojść najwyżej, trzeba zniżyć się dwa razy tyle

Co gdy już uwolnię mój pełny potencjał twórczy
A doprowadzi to do zmiany, bądź mej destrukcji
Czy może z moim szczęściem ktoś zazna wielkiej krzywdy
Szukam tu skutków, lecz to jak szukanie w sianie igły

Nie mów nigdy powtarzali mi wciąż bliscy wkoło
Powierz duszę swą i myśli tylko przyjaciołom
Teraz goło, a przyjaciel wrogo nastawiony
Czy jestem w tym sam, czy to każdy za swym szczęściem goni...

Sobotni poranek

Otwieram oczy rano i ku memu zdziwieniu
Stanąłem oko w oko naprzeciw marzeniu
Serce szybciej biło, uśmiech też się pojawił
Czy to sen, czy to jawa, może upiór się stawił

Nieważne, biegnę z ochotą na spotkanie
Zapomniałem o tym, byłem nagi, gdzie ubranie ?
Mówi się trudno, takie coś zwykle się nie zdarza
Wiedziałem, że wieczorem sięgnę do kałamarza

Witam się grzecznie jak to na mnie przystało
W odpowiedzi słyszę, że do gadania mam mało
Wystraszony tą całą sytuacją znikąd
Szukam pomocy, może będzie blisko jakiś przyrząd

Ale ulga, okazuje się, że miałem kaca
Życie w tym stanie, to przyznam, ciężka praca
Kładę się ponownie do łóżka zmieszany
Filozof nowotarski został dzisiaj wybrany



poniedziałek, 13 stycznia 2014

Potrójna negacja wsteczna

Nie jestem sam, chociaż sami o tym wszyscy wiecie,
Nie mam nic piękniejszego od braku piękna w świecie
Prawdą jest, że kłami w imię prawd mi tutaj danych
Znam nieznane, bardziej niż my wszyscy tu zebranych

Bije w membranę ucha pacyfistyczny bokser
Nadpobudliwe dziecko knuje następny podstęp
Zapowiada prezentera pogodynka w radiu
To jest muzyka,tylko bez bitu i bez przekazu

Słów mi brak, gdy pisze na tafli kałuży
Dzień jak co noc trochę bardziej mi się dłuży
Odbicie nad skroploną parą cicho szepce
W rytm moich błędnych myśli, drzewa opadają w przestrzeń

Nie mam ochoty tłumaczyć, gdy Ciebie uczę matmy
To tylko jest poezja, wpasowałem się w schematy
Był tu głupi człowiek i powiedział mądre słowo
Choć czyny świadczą źle, jesteś dobrą osobą ...

czwartek, 9 stycznia 2014

Kosa o kamień

Wszystkie marzenia odstaw do lamusa 
Przytul, niech ściśnięte będą oba płuca 
Razem jesteśmy siebie tylko warci 
Miłością karmieni, kłótniami zdarci 
Niczym kosa która uderzyła w kamień 
Dalej dzielnie służy i nie widać tego na niej
Lecz pewnego dnia gdy nie będzie naostrzona 
Odejdzie chęć koszenia i w niepamięć ona

Przechodząc do sedna kosa to ludzka namiętność 
Miejsce gdzie łatwo wyhodować piętno przez złość
On walczy o swoje mówiąc : Róbmy co kto lubi 
Ona szepnie cicho, że miłość pozostawia smugi 
Po chwili dłuższej odcięci niby w zamkach
On już przy kieliszku, u niej drinki w szklankach
Czy to w akcie buntu, częściej ze złości 
W gruncie rzeczy przez uczucie samotności
Odczucie porzucenia, kogo to wina jest 
Walka się zaczyna i rozpoczął się manifest
Kto bardziej kochał i kochać będzie zawsze
Czy pogodzą się przy śniadaniu i kawce
Tego nie wiem i nikt już nie przewidzi 
Najlepszym wtedy jest ten kto to widzi 
Rozstanie, samotność, żal, brak chęci bycia 
Potem wiara w lepsze jutro niż jest dzisiaj

Dotyka ona każdego z nas, na chwilę 
Czy na dłuższy czas, po tym jak niemilej
Dla mnie mianem wstępu i w sumie zakończenia 
Jeszcze nie znalazłem i nie chcę powodzenia
Kocham nie wiem kogo, jestem sam, nie ma nas tu
Jak zegar na ścianie potrzebuję tylko czasu
I czekam, bo jeśli kocha się kogoś szczerze
To nie walczy się głupio tylko oczekuje w wierze